-

jolanta-gancarz

Artykuły użytkownika

Historia pewnej rodziny. W nawiązaniu do notki Piotera i ostatnich notek Coryllusa

Od lat 60. XV wieku, mniej więcej po pokoju toruńskim 1466 r., zaczynają do Krakowa napływać specyficzni osadnicy. „Zapraszają” ich tutaj niektórzy przedstawiciele starego niemieckiego mieszczaństwa, a ci nowi przybysze w tak obcym sobie środowisku od razu wykazują niezwykły rozmach w handlu i wyjątkowe szczęście w interesach. Przybywają albo z Alzacji, albo z Paltynatu (Landau) i w krótkim czasie stają się nie tylko członkami patrycjatu miejskiego i najbogatszymi ludźmi w Krakowie, ale także wpływowymi postaciami na królewskim dworze. W ciągu jednego pokolenia osiągają stanowiska królewskich bankierów, żupników, dzierżawców najbardziej intratnych dochodów skarbu i stanowiska faktycznych, choć nie nominalnych podskarbi ...

jolanta-gancarz
19 sierpnia 2018 16:31

31     2461    14

Raszi רש"י z Troyes a sprawa polska

Nazywano go Raszi (רש"י) , co można rozwinąć jako Rabbi Szlomo Icchaki, czyli nasz rabin (nauczyciel) Salomon syn Izaaka, albo: Ra BBAN Sh el Y Izrael, co oznacza rabina Izraela, niektórzy zaś odczytują ten hebrajski akronim nawet: Ra bbenu SHEY ichyeh (nasz Rabbi, oby żył). Być może zresztą dla wtajemniczonych w zawiłości hebrajskich znaków i ich znaczeń istnieją jeszcze inne sposoby odczytania tego krótkiego zapisu. Ważne, że jest ich kilka, podobnie jak wersji życiorysu samego Rasziego, które przez lata przybrały formę pełnych sprzeczności hagad.

Co wiemy na pewno o rabbim Szlomo, czyli Salomonie? Urodził się ok. roku 1040 w Troyes, historycznej stolicy Szampanii, gdzie odbywały się największe targi średniowiecznej Europy. To tu przez kilkadziesią ...

jolanta-gancarz
8 czerwca 2018 10:27

12     955    9

Lipy Bosona, lipy Libery, czyli o zaletach rojtowania.

Wygląda na to, że bez większego zaangażowania z mojej strony, ni stąd ni zowąd, zaczyna powstawać wcale nie botaniczny cykl o lipach... Nie moja to wina, ani zasługa, że niektórzy lubią sadzić całe ich aleje. Gdyby ktoś nie wiedział o co chodzi, odsyłam do tego teksu: https://ruj.uj.edu.pl/xmlui/bitstream/handle/item/9875/Skar%C5%BCy%C5%84ski%20Rosyjskie%20lipa%2C%20lipowyj.pdf?sequence=1&isAllowed=y

Bo dzisiaj nie zamierzam się wysilać, tylko zastosuję ulubioną metodę Bosona, czyli kopiuj – wklej (ktoś to tutaj nawet lepiej nazwał, ale nie chce mi się szukać jak, w czeluściach Internetu, ani nawet wśród komentarzy do jednej z moich notek).

Zacznę od tego, że Boson zdjął ze mnie banicję, o czym się przekonałam, zaglądając do jego dzisiejszego tekstu. Nie d ...

jolanta-gancarz
9 kwietnia 2018 14:26

42     2818    6

Lipy Karola Estreichera

Grzymkowice nie miały szczęścia do historyków. (...) w średniowieczu były nieznaczną osadą, raz tylko zapisaną w nadaniach miechowskiego klasztoru jako „Grijmcovicze quam alias Pelegrini appellant”, ale i tu wykazała uczona krytyka, że wtręt to późniejszy, w XVII wieku interpolowany w piastowski dokument (...), że ową nazwę Pelegrini wymyślili bożogrobcy z Miechowa, aby uzasadnić bezprawne posiadanie osady(...)

(...) Leżą Grzymkowice niedaleko miasta Słomnik, przy drodze z Krakowa do Miechowa, za dawną granicą rosyjską. W Królestwie – jak mawiano u nas (...)[1]

Celowo rozpoczęłam od dość długiego cytatu z książki prof. Karola Estreichera „Nie od razu Kraków zbudowano”, ponieważ jest to bardzo dobry przykład jego barwnego i ...

jolanta-gancarz
4 kwietnia 2018 18:18

39     3121    12

O pewnym Hiacyncie Ksawerym - dokończenie

Któregoś dnia proboszcz słomnicki, opiekujący się kościółkiem w Grzymkowicach, zamówił u pana Hiacynta Ksawerego obraz św. Tereski z Lisieux. Zastrzegł sobie jednak, że ma być malowany ściśle według dostarczonej fotografii.

Artysta szalał, miotał się, ale zamówienie przyjął, bo oferowany zarobek okazał się kuszący.

Obraz powstał właściwie zgodnie z układem fotografii. Przedstawiał św. Tereskę w otoczeniu pąsowych róż i to one bardziej przyciągały uwagę niż postać świętej. Z bliska wydawał się bezładną plątaniną kolorów, ale z daleka, z wnętrza kościoła, stanowił wspaniałą jedność nieba i kwiatów, otaczających małą Tereskę.

Ulubiony, ośmioletni uczeń Kuczaby określił tę scenę słowami „święta w raju”, co wkrótce ...

jolanta-gancarz
28 marca 2018 21:09

17     634    4

Próżno wierzgać przeciw ościeniowi, czyli o pewnym Hiacyncie Ksawerym... Toyahowi i Valserowi

W związku z toczącą się od kilku dni na blogu Toyaha (i nie tylko) dyskusją "o wyższości Świąt Wielkanocnych nad Świętami Bożego Narodzenia", postanowiłam trochę przewrotnie i żartobliwie, jako głos w sporze wykorzystać mój debiut z "papierowej" SN. Ponieważ tekst jest długi, podzieliłam go na dwie części. Voila!

                                                                           & ...

jolanta-gancarz
27 marca 2018 21:30

23     2263    15

Kornflejki z kapustą, czyli o Bosonowych makaronizmach

Przedwczoraj późnym wieczorem dostałam drugiego bana w życiu!

Pierwszy raz stało się to wiele lat temu jeszcze na S24, w związku z pewną notką Toyaha, chyba u niejakiego Pantryjoty (albo JózefaMonety, bo już nie pamiętam) no i ponownie teraz, za przyczyną niejakiego Bosona, niestety na SN.

A wszystko dlatego, że ośmieliłam się skrytykować jego notkę, wzmacniając zresztą tylko wcześniejszą uwagę Betacoola. Mój komentarz z 21: 45 był zresztą do niego skierowany: Dzięki za uprzedzenie w wyrażeniu opinii. Właśnie miałam napisać, że ta nowa forma makaronizmów (pewnie lepiej: corn flacków), jest jeszcze bardziej niestrawna, niż te barokowe. Przyciągnął mnie ten Rzeszów w tytule, ale czytać się tego nie da...

Po chwili od autora tekstu dowied ...

jolanta-gancarz
7 marca 2018 10:56

114     3378    7

Czy Norman Davies jest właścicielem IPN?

Jeszcze nie zdążyłam odpowiedzieć na wszystkie komentarze pod moją wczorajszą notką o pewnych szczególnych badaczach, a tu życie przynosi nowe wyzwania.

Tak się składa, że mam pocztę na Wirtualnej Polsce i zanim tam przejdę, widzę niektóre tytuły, jakimi chce nas wyprowadzić z równowagi ten portal. Dzisiaj na ten przykład taki oto: https://wiadomosci.wp.pl/ipn-szykanuje-historyka-likwiduje-sie-resztki-pluralizmu-6224769301969025a

Z treści dowiadujemy się, że jakiś historyk z lubelskiego oddziału IPN został przesunięty, zgodnie z prawem (bo o żadnym wyroku sądu pracy nikt nie wspomina), z jednego pionu tej instytucji do innego i zaraz podniosło się larum, z udziałem 130 naukowców z kraju i zagranicy, zarzucających (w liście poparcia dla owego pana) pols ...

jolanta-gancarz
27 lutego 2018 13:24

29     1591    8

O pewnych badaczach...

Dostałam dzisiaj w mailu pewien link i postanowiłam, że nie zostawię tego bez komentarza. Chodzi o tekst, który ukazał się na portalu, do którego raczej z zasady nie zaglądam, żeby nie ustawiał mi dnia. Oto ten link:

https://oko.press/czarny-obraz-promil-polakow-ratowal-zydow-przepedzano-bezpanskie-psy-rabowano-zabijano-mowi-badaczka-okupacyjnego-bilgoraju/#

Artykuł pochodzi z 18 lutego, więc jest już jak na warunki Internetu, dość stary, ale ja dopiero dzisiaj go przeczytałam, więc mimo przeterminowania, muszę się do niego ustosunkować.

Zawiera on wywiad (tak jest napisane, ale trudno czasem odróżnić pytanie od odpowiedzi albo komentarza) niejakiego Edwarda Krzemienia (jest w Wiki), syna tego jegomościa: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ignacy_Krzemie%C5%84, ...

jolanta-gancarz
26 lutego 2018 10:23

69     1938    6

Od obelisku na cmentarzu do pomnika nad Wisłą, czyli o próbach prowokacji anty tureckich

Nie mam za bardzo czasu, żeby temat zgłębiać, ale po dzisiejszym tekście Coryllusa trochę pogrzebałam w Sieci i taki obraz mi się wyłonił. Czy spójny? Sami osądźcie.

Wygląda na to, że cała sprawa „pomnika” zaczęła się 2 lata temu, kiedy w wydawnictwie Wingert wyszły wspomnienia tureckiego oficera z czasów I wojny światowej, Yazmana Sevki Mehmeta: Gdzież jest ta Galicja, panie dowódco?

Książka została napisana w 1928 r. w Turcji i cieszy się tam ponoć niesłabnącym powodzeniem. Do tego stopnia, że ostatnie jej wydanie było w 2011 r.

Na język polski przetłumaczył je i przygotował do wydania dr Nykiel z Instytutu Turkologii UJ. Właśnie stamtąd pochodzi większość informacji o pobycie tureckich oddziałów (2 dywizji) w Galicji. Nie w Krakowie b ...

jolanta-gancarz
25 stycznia 2018 12:06

13     1161    10

Operacja Mincemaet, czyli o matrioszkach dezinformacji.

   30 kwietnia 1943 roku, hiszpański rybak z wioski Punta Umbria w pobliżu hiszpańskiej Huelvy, Jose Antonio Rey Maria, wracając z połowu sardynek ok. godz. 9:30 miejscowego czasu, natknął się na pływające przy brzegu ciało w stanie zaawansowanego rozkładu.

Zwłoki młodego mężczyzny, ubranego w brytyjski mundur oficera Royal Marines, płaszcz i nadmuchiwaną kamizelkę ratunkową, w asyście zawiadomionej natychmiast hiszpańskiej policji, przewieziono do koszar piechoty u ujścia rzeki Tinto, a stamtąd następnego dnia rano motorówką do Huelvy, gdzie w kostnicy cmentarza Nuostra Senora de la Soledad, z udziałem wicekonsula brytyjskiego, pewnego amerykańskiego pilota – rozbitka, sędziego i dwóch lekarzy, przeprowadzono autopsję. Wcześniej informację o topielcu o ...

jolanta-gancarz
9 stycznia 2018 13:26

52     1680    11

Najważniejsze przykazanie, czyli o nas, współczesnych poganach

Niby wszyscy je znamy. Wiemy, że z niego wynikają wszystkie pozostałe, z Dekalogiem włącznie. Ale czy kiedyś głębiej zastanawialiśmy się nad jego sensem?

Będziesz miłował Pana, Boga swego z całego serca swego, z całej duszy swojej(...), a bliźniego swego jak siebie samego.”

Recytujemy to z pamięci, niemal odruchowo...

A potem... Potem ze spokojem czytamy o kolejnej masakrze w Syrii, Pakistanie czy jakiejś Nigerii...Nie nasza sprawa, to tak daleko. Cóż my w końcu możemy...

I otwieramy gazety, a tam:

Około trzech czwartych Belgów opowiada się za rozszerzeniem prawa dotyczącego eutanazji na osoby niepełnoletnie, cierpiące na nieuleczalną chorobę lub chorych na Alzheimera - wynika z sondażu opublikowanego w dzienniku „La Libre Belgique ...

jolanta-gancarz
27 grudnia 2017 10:40

31     1631    12

Walsingham i inni

Dzisiejsza notka jest z jednej strony reakcją na najnowszą notkę Coryllusa, a z drugiej strony spełnieniem "krytycznych uwag" naszej drogiej Katalonii;-))) Co było o tyle łatwe, że tekst miałam (jako część pewnej większej całości) już dawno napisany.

Wśród wielu portretów Elżbiety I chyba najbardziej niezwykły jest tzw. Portret z tęczą, czasem nazywany również Tęczowym. Został namalowany ok. roku 1600, niektórzy twierdzą nawet, że dopiero w 1603 r., już po śmierci królowej. Miał go zamówić sir Robert Cecil, syn wieloletniego sekretarza stanu, Williama.

Postać autora obrazu budzi kontrowersje, bo podpisu brak. Niektórzy historycy sztuki podają nazwisko Marcusa Gheeraertsa, inni Isaaca Olivera, jeszcze inni piszą: malarz ni ...

jolanta-gancarz
6 grudnia 2017 11:38

70     3592    14

Michał Boym, wierny ambasador przegranej sprawy

Tyle wczoraj i dzisiaj było pod notką Coryllusa (O organizacjach hermetycznych i społeczeństwie otwartym) rozmów na temat Chin, że i ja postanowiłam dołożyć swoje trzy grosze...

    Jest we Lwowie, obok katedry łacińskiej, na miejscu dawnego cmentarza przykościelnego, czworoboczna, przykryta kopułą kaplica, dziwnie przyklejona do mieszczańskiej kamienicy. Kiedyś stała wolno w centralnym miejscu cmentarza jako kaplica grobowa i była świadectwem błyskawicznego awansu i asymilacji cudzoziemców w zhierarchizowanej strukturze miasta.

Przepych kaplicy, bogactwo sztukaterii, płaskorzeźb, epitafiów, marmurowych i gipsowych postaci, a nawet podobieństwo architektoniczne do wawelskiej kaplicy Zygmuntowskiej, świadczą bowiem dobitnie o roli jaką odgrywała ...

jolanta-gancarz
1 grudnia 2017 19:37

38     1713    18

Sprawa Henryka T., czyli po premierze filmu Grzegorza Brauna...

Byłam wczoraj w wypełnionym po brzegi krakowskim kinie Kijów (ogromna sala na 800 miejsc), na premierze najnowszego filmu Grzegorza Brauna o Lutrze. Nie bedę spoilerować i opowiadać szczegółowo treści, ale kilkoma uwagami się podzielę.

Po pierwsze, wbrew dziwnemu doborowi scen do trailera, film nie kładzie nacisku na casus Lutra jako fuehrera. To jest tylko krótka, końcowa i nie najważniejsza wypowiedź prof. Kucharczyka.

Po drugie: Braun mówi Coryllusem, czyli stawia pytanie: kto stał za projektem Luter, kto go przygotował oraz cui bono, czyli komu on się przysłużył (wśród licznych nazwisk, oprócz braci Hohenzollern, czy Jakuba Fugera, pada też imię Henryka VIII  oraz Sulejmana Wspaniałego). Ale o Filipie Geyerze nie wspomina. Natomi ...

jolanta-gancarz
14 listopada 2017 12:46

15     2151    14

Wielka prośba

Kochani!

Dzisiaj, przy niedzieli, wielka prośba. Nasz przyjaciel, który od wielu lat w trudnych warunkach posługuje na Ukrainie jako proboszcz w Ostrogu (znany pewnie niektórym z moich wzmianek w komentarzach pod notkami Gabriela), od dawna stara się o zwrot rzeźb, które kiedyś należały do tamtejszego kościoła. Niestety władze Ukrainy, z sobie tylko znanego powodu, sabotują te starania. Dlatego ks. Witold przygotował petycję do prezydenta Dudy, w której prosi go o osobistą interwencję w tej sprawie u prezydenta Poroszenki.

W liście, który przed chwilą dostałam, informuje o tym i prosi o podpisanie petycji. Treść listu i link do petycji zamieszczam poniżej. Jeśli czujecie solidarność z księdzem Witoldem, jego parafianami oraz sprawą, które ...

jolanta-gancarz
12 listopada 2017 12:17

17     1757    6

Czarna wdowa, czyli do czego służą mężowie...

Szkic scenariusza części I filmu o spadkobiercach Vincenta i Theo van Goghów – w nawiązaniu do wczorajszej i trochę do dzisiejszej notki Coryllusa (takie życie).

1. Córka brookera ubezpieczeniowego i siostra znanego marszanda, Johanna Bonger, poślubia innego znanego marszanda i brata dziwnego malarza, który właśnie zaczyna być rozpoznawany, uczestniczy w wystawie i sprzedaje swój pierwszy obraz.

2. Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść: w dziesiątym miesiącu małżeństwa Johanna, teraz już van Gogh – Borger, rodzi jedynego syna, Vincenta Wilhelma. Pavoncello zapewnił spadkobiercę dla bogatej spuścizny po szalonym bracie malarzu...

3. Theo van Gogh, zamiast małżeńskiego szczęścia, popada w tarapaty finansowe i zdrowotne, żona z dzieckiem ...

jolanta-gancarz
8 listopada 2017 13:23

35     2814    9

O dziedzictwie, dziedziczeniu i spuściźnie na przykładzie ostatniego polskiego biskupa we Wrocławiu, królewicza Karola Ferdynanda. Głos w dyskusji nad dzisiejszą notką Coryllusa...

Dzisiejsza notka jest dalszym ciągiem notki z 29 lipca b.r., a w całości, bez obecnych skrótów, artykuł ukazał się w 9. numerze "papierowej" Szkoły Nawigatorów. Jest długa, ale wydaje mi się, że jako uzupełnienie do dzisiejszego tekstu Coryllusa (Czy Austria odzyska Śląsk?) warto ją zamieścić, zwłaszcza ze względu na osobę i działalność królewicza Karola Ferdynanda Wazy, ostatniego polskiego biskupa wrocławskiego do zakończenia II wojny światowej. To jest też przykład dla wszystkich ogarniętych niemocą narzekaczy, jak wiele jeden człowiek może zdziałać.

   Terytorium biskupstwa wrocławskiego zmieniało się na przestrzeni dziejów, ale zawsze obejmowało niemal cały Śląsk. Wielką rolę w rozwoju organizacji kościelnej w diecezji, pop ...

jolanta-gancarz
25 października 2017 14:35

8     976    12

O brytyjskiej wdzięczności. W odpowiedzi na wczorajszą notkę Shorka.

    Rozmawialiśmy sobie ostatnio, w związku z notką o podboju Irlandii, jaką to wdzięczność okazywała Korona Brytyjska swoim wiernym poddanym, którzy dla niej kark nadstawiali, a to w walce z hiszpańską Armadą, a to przeszło dwa wieki później z Napoleonem. Tragiczny los tych zdemobilizowanych wiarusów powinien być ostrzeżeniem dla wszystkich, którzy jakoś tam, z różnych przyczyn i dla różnych celów, postanowili swoje siły oddać do dyspozycji Brytyjskiemu Imperium. Zwłaszcza dla wychowanych w tradycji „za Waszą i naszą wolność” Polaków. Ale widać za mało znali nie tylko historię, ale i mentalność Anglików, ów słynny „angielski koloryt duszy”, żeby po wrześniu 1939 roku na zimno o ...

jolanta-gancarz
20 października 2017 13:45

28     1830    17

O państwach prawdziwych i ich skuteczności... Czy o takie wzory nam chodzi?

   Coraz częściej odzywają się u nas głosy, że w polityce powinniśmy się wzorować na tak poważnym i posiadającym doktrynę państwie, jakim jest niewątpliwie Wielka Brytania...

No to zobaczmy, czy aby na pewno o taki wzór nam chodzi? I czy ta brytyjska, imperialna skuteczność (w tym wypadku przez pierwsze 300 lat zresztą wątpliwa) powinna być dla nas przykładem? Mam na myśli brytyjską kolonizację Irlandii i jej krwawy przebieg, stanowiący później nieodzowny element działań w kolejnych podbojach, od Szkocji po Amerykę oraz Indie.

Podbój Irlandii rozpoczyna się w ostatniej ćwierci XII wieku, za panowania Henryka II Plantageneta, kiedy w okolicach Dublina powstają pierwsze angielskie placówki wojskowe, mające stanowić bazę wypadową do dalszych pod ...

jolanta-gancarz
18 października 2017 11:17

28     1414    13

Strona 1 na 2.    Następna