-

jolanta-gancarz

Walsingham i inni

Dzisiejsza notka jest z jednej strony reakcją na najnowszą notkę Coryllusa, a z drugiej strony spełnieniem "krytycznych uwag" naszej drogiej Katalonii;-))) Co było o tyle łatwe, że tekst miałam (jako część pewnej większej całości) już dawno napisany.

Wśród wielu portretów Elżbiety I chyba najbardziej niezwykły jest tzw. Portret z tęczą, czasem nazywany również Tęczowym. Został namalowany ok. roku 1600, niektórzy twierdzą nawet, że dopiero w 1603 r., już po śmierci królowej. Miał go zamówić sir Robert Cecil, syn wieloletniego sekretarza stanu, Williama.

Postać autora obrazu budzi kontrowersje, bo podpisu brak. Niektórzy historycy sztuki podają nazwisko Marcusa Gheeraertsa, inni Isaaca Olivera, jeszcze inni piszą: malarz nieznany...

Cóż jest takiego dziwnego w owym portrecie? Nie licząc ukazania prawie 70 – letniej kobiety jako młodej i pięknej bogini?

Otóż najdziwniejszy i pełen wymownej symboliki jest przede wszystkim sam strój królowej, zwłaszcza wspaniała złota suknia (na wielu reprodukcjach niemal pomarańczowa), cała pokryta wizerunkami ludzkich oczu i uszu!

Do tego na lewym rękawie wije się w ohydnych splotach wyhaftowany drogimi kamieniami ogromny wąż, trzymający na końcu rozdwojonego języka rubinowe serduszko. Drugi wąż, znacznie mniejszy, ale za to wystylizowany setkami drobnych pereł i filigranem na śmiercionośną kobrę, oplata fantazyjny czepiec na głowie Elżbiety. Nawet trzymana w prawej ręce monarchini tęcza bardziej przypomina śliskie ciało węża, niż rozedrgane barwami, piękne zjawisko atmosferyczne.

I tak byśmy pewnie ten łuk zinterpretowali, gdyby nie łaciński napis nad nim: Non Sine Sole Iris, czyli: nie ma tęczy bez słońca.

Taki napis i wężowe sploty oraz wszechobecne oczy i uszy... Doprawdy, dziwne zestawienie dla nieprzygotowanego obserwatora.

Wąż – w naszej kulturze symbol Szatana, kłamstwa, fałszu, obłudy (rozdwojony język), wszystkiego co stara się zniszczyć i zniweczyć plany Boże. A tu na lewym rękawie sukni królowej, od strony serca, potworne cielsko wije się i połyskuje, wyhaftowane setkami drogocennych kamieni! Przedziwny znak! I jeszcze to rubinowe serce na końcu rozdwojonego języka, jakby mówiło do widza słowami Orwella: Miłość jest Nienawiścią, Nienawiść jest Miłością. Słodycz słów, a za nimi czarne myśli i zdradzieckie plany wobec rozmówcy... Taka interpretacja narzuca się sama.

No, ale skąd nagle taka jawność zamysłów wśród tych, co działają w cieniu? Zaraz spróbujemy sobie na to pytanie odpowiedzieć.

Po pierwsze, oficjalna interpretacja, wyrażona m. in. przez jednego z angielskich historyków, Stephena Alforda,[1] każe nam patrzeć na obraz, jako na wyraz miłości poddanych do swojej władczyni. Poddanych, którzy chronią ją przed wrogami swoją wszechogarniającą czujnością. Wytężając wzrok i słuch, aby wykryć każdy zagrażający królowej spisek.

No, ale my, nauczeni straszliwym doświadczeniem złowrogiej czujności Wielkiego Brata, który w ciągu jednej nocy potrafi „zniknąć” nie tylko potężnych ludzi, ale także wszelki ślad ich obecności na tym padole, nie musimy się na taką interpretację godzić, a w każdym razie przyjmować jej jako jedynej.

Po drugie, taka szczerość i bezpośredniość aluzji może być właściwie zrozumiana tylko w kontekście historycznym. Jeśli bowiem ów dziwny portret Elżbiety powstał niedługo przed jej śmiercią, albo nawet już po, jak twierdzą niektórzy badacze, to jego wymowa wcale nie musi się odnosić do niej samej, ale raczej do jej sukcesora, Jakuba Stuarta...

A wtedy będzie nie tyle zapewnieniem o czuwaniu nad bezpieczeństwem władcy, co raczej złowrogim memento dla niego. Żeby pamiętał, że to on właśnie jest pod stałą obserwacją tych, którzy nie tylko widzą i słyszą więcej, niż mógłby sądzić, ale też mogą więcej, niżby to wynikało z zajmowanych przez nich stanowisk. Mogą więc wykreować każdy spisek, pozbyć się niewygodnych, choć pozornie wpływowych i bliskich tronowi ludzi, a nawet samego króla nie tylko pozbawić władzy, ale także głowy, o czym na własnej skórze przekonał się syn i następca Jakuba I, Karol I.

Zresztą również sam Jakub I, ledwo 2 lata po wstąpieniu na tron, dostał potężne ostrzeżenie, w postaci „spisku prochowego”, który choć należy do ważnych symboli angielskich dziejów, od razu w odpowiedni sposób rozpropagowanym i ochoczo kultywowanym do dzisiaj poprzez pochody z maskami nieszczęsnego Guy’a Fawkes’a, to przez część historyków jest podawany w wątpliwość. Jerzy Z. Kędzierski w swoich Dziejach Anglii[2] twierdzi, że zgromadzenie pod gmachem Parlamentu 36 beczek prochu, jak stwierdziła prowadząca śledztwo komisja Rady Królewskiej, było niemożliwe, ponieważ takie było roczne zapotrzebowanie na proch w skali całego kraju! A samych beczek nie tylko nikt nie widział, ale „miejsce zdarzenia” zostało natychmiast zagrodzone i otoczone strażą.

Natomiast celem akcji (przygotowanej przez Roberta Cecila właśnie, lub innych wpływowych anglikanów), miało być ostateczne i skuteczne pognębienie katolików.

Dziwnym bowiem trafem wszystkie tak szczegółowo opisane straszliwe spiski przeciw Koronie, od czasów Elżbiety I, zawsze paliły na panewce, a ich prawdziwymi ofiarami jako „niedoszli zabójcy” stawali się właśnie katolicy lub życzliwie do nich usposobieni anglikanie.

Natomiast konsekwencją przyjęcia za prawdę zarówno istnienia owych perfidnych „plotów[3]”, jak i bezbłędnego ich detonowania przed czasem, byłoby uznanie jedynej w swoim rodzaju, bo stuprocentowej, skuteczności angielskich służb w dobie Tudorów i Stuartów!

Takimi wynikami, od czasów starożytnych do dzisiaj, nie mogą się poszczycić żadne inne organizacje tego typu, nie wyłączając współczesnych MI5 i MI6 (vide: choćby ostatnie zamachy w Londynie, nie mówiąc o tym sprzed kilku lat).

Co z kolei w umysłach bardziej przewrotnych może wywołać podejrzenie, że spiskowcy i ich tropiciele w jednym stali domu...

Na wszelki wypadek zakończmy tę część dość ogólnych rozważań dwuznacznym (w przytoczonym kontekście) cytatem: Honi soit qui mal y pense! I przejdźmy do konkretów...

 

[1] Członek Królewskiego Towarzystwa Historycznego, wieloletni wykładowca historii Anglii w Cambridge, autor biografii Williama Cecila (Burgley: William Cecil at the Court of Elizabeth I) oraz wydanej w Polsce w 2014 roku przedziwnej książki: Obserwatorzy. Tajna historia panowania Elżbiety I, skąd powyższa interpretacja pochodzi. Dziwność dotyczy przede wszystkim zasady stosowania przypisów, które nie są, jak to u nas, ilustracją i wzmocnieniem przedstawianych tez, zwykle przez odwołanie się do źródeł, ale podaną na końcu książki jakąś ogólną wyliczanką opracowań, niemal wyłącznie angielskich, które owe twierdzenia już wcześniej przywołały. Jeśli podane są „dokumenty” z epoki, to też jako długa wyliczanka bibliograficzna do danego tematu, a nie cytat czy choćby omówienie konkretnych źródeł informacji, albo ocen!

[2] Dzieje Anglii 1485 – 1830, Ossolineum, Wrocław 1988, s. 145 – 146

[3] ang.: spisek, zdradzieckie sprzysiężenie



tagi: spisek prochowy  elżbieta i  portret z tęczą  walsingham  robert cecil  jakub i stuart 

jolanta-gancarz
6 grudnia 2017 11:38
69     2116    14 zaloguj sie by polubić
komentarze:

jolanta-gancarz @jolanta-gancarz
6 grudnia 2017 11:42

Jeszcze ów portret z tęczą:

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @jolanta-gancarz
6 grudnia 2017 11:47

PLUS.

Cóż rzec... Skuteczne okrucieństwo Imperium..

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @jolanta-gancarz
6 grudnia 2017 11:49

Nie znałam chyba tego portretu. Czysta obrzydliwość po prostu...

.

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @jolanta-gancarz
6 grudnia 2017 13:49

Powstaje pytanie, czy Anglia w ogóle była katolickim krajem i czy główny ośrodek władzy w Anglii w ogóle był katolicki po roku 1066. W Anglii mieszkało wielu katolików, ale to trochę za mało, żeby rozwiać wątpliwości, skoro np. król Ryszard Lwie Serce wolał ubijać złote interesy z sułtanem Saladynem, niż zniszczyć go jako pogańskiego wroga Kościoła katolickiego.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @jolanta-gancarz
6 grudnia 2017 15:02

Dziękuję, obrazu i jego treści nie znałem do tej pory. Nie zawiera żadnych liczb oprócz ... oprócz dłoni, które formują znany ale zazwyczaj ignorowany znak jaki politycy z typowo sobie inflacyjną manierą nadużywają. Szczególnie hamerykańscy w tym celują.

Więc dłonie królowej, prawa jednoznacznie a lewa filuternie, tworzą przesłanie, które można odczytać jako 36 albo 63 zależnie jak czytamy zaczynając od prawej czy od lewej strony.

Czekam na CDN ....

Większy ten obraz oraz inne tutaj.

zaloguj się by móc komentować

betacool @jolanta-gancarz
6 grudnia 2017 15:12

To co ona trzyma w ręku, to mi zupełnie tęczy nie przypomina.

Może to róg jednorożca? 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @jolanta-gancarz
6 grudnia 2017 15:22

Po prostu wstrząsające. Ileż mówi ten obraz po paru wiekach, kiedy wiemy już, jaki jest "bilans dokonań herezji".

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @jolanta-gancarz
6 grudnia 2017 15:25

A Regan nazwał Rosję - Imperium zła

.

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @jolanta-gancarz
6 grudnia 2017 16:03

Tropicielko dziękuję za tak szybką reakcję, znaczy motywacja była i poprawa jest ;))

I trafiłaś bezbłędnie z odpowiednim obrazem – bez względu kto miał być jego odbiorcą, jego wymowa adekwatnie oddaje charakter demonicznych Tudorów: opłacone uszy i oczy wszędzie, przebiegłość, zdrada (prowokacja) i śmierć, dla władzy oraz bogactwa.  

To była schorowana, stara wariatka o przerażającym wyglądzie wysuszonej wiedźmy, ale o wizerunek dbała bezbłędnie – wszystkie obrazy, które mogły sugerować, że nie jest młoda i zdrowa były niszczone. A seria obrazów-przekazów imperialnych to moja ulubiona. I jak się okazuje działa do dzisiaj...właśnie natknęłam się na materiał edukacyjny dla dzieci, mówiący m.in. o symbolice tej sukni. To zaczynamy: Drogie dzieci, powodem namalowania obrazu przedstawiającego potężną, młodą Elżbietę (choć miała wtedy ponad 60tkę ) było przesłanie do ukochanego ludu, w trudnym dla imperium momencie – rebelii na północy kraju. Symbolika obrazu:

1.tęcza jako symbol pokoju i inskrypcja przypominająca, że tylko mądrość królowej zapewnia pokój i dobrobyt (mi przypomina klingę zakrzywionego miecza, który przynosi „pokój”)

2. duży wąż (serpent) na rękawie symbolizujący mądrość, trzymający w pysku rubinowe serce królowej, co miało symbolizować, ze mądrość królowej kontroluje niepotrzebne pasje serca (w angielskim serpent oznacza również podstępną osobę, która bezlitośnie wykorzystuje pozycję, by oszukać i zdradzić)

3. nakrycie głowy – perły sssymbolizują dziewictwo, rubiny w koronie władzę (korona ukryta jakby na łajbie, a to raczej z dziewictwem mi się nie kojarzy, a raczej z rozbójnictwem i nierządem)

4.płaszcz upstrzony uszami i oczami wskazuje, że królowa widzi i słyszy wszystkich, a wszyscy widzą i słyszą Elżbietę (tu można się zgodzić z tą interpretacją, ewentualnie można pomyśleć również o wojownikach, którzy zjadają organy wroga, żeby posiąść umiejętności przez nie reprezentowane, szczególnie, że Elżbieta była krótkowidzem, więc za oczami tęskniła)

5. rękawica z drogich kamieni na kołnierzu miała niby mówić o tym, ze mężczyźni będą walczyć za honor Elżbiety (dla mnie to raczej to raczej przekaz wariatki, że za pieniądze i honory inni zrobią za nią każdą brudną robotę)

To taka długa dygresja, co do i współczesnego wizerunku nauczania dzieci o Elżbiecie I http://slideplayer.com/slide/4592428/

Oficjalnie w National Portrait Gallery podaje się, że to Isaak Oliver, był autorem, tak jak i wcześniejszego obrazu Elżbiety z 3 boginiami. I ponoć malował jej twarz wzorując się na swojej (a był wtedy trzydziestoparoletnim malarzem), dość ciekawie to wygląda

http://www.everypainterpaintshimself.com/article/isaac_olivers_rainbow_portrait_of_queen_elizabeth_i_c.1600

 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @saturn-9 6 grudnia 2017 15:02
6 grudnia 2017 20:57

I Betacool

Dzięki za link. Tu wszystko widać znacznie wyeaźniej:A rzekoma tęcza dziwnie "wyrasta" z biodrowych partii sukni! Czyżby kolejna perwersja (wąż z łona dziewicy)?

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @ainolatak 6 grudnia 2017 16:03
6 grudnia 2017 21:04

Widać Imperium nie może się rozstać ze swoim mitem założycielskim boskiej królowej - dziewicy. Tylko nie mogą się zdecydować, czy to bardziej Debora, czy może Izyda...

Bardzo ciekawy jest ten link Saturna-9. Taki portret się tam znalazł (wersja po przemalowaniu, chyba właśnie ad usum delfini):

I wersja pierwotna pewnego, jak widać ulubionego przez Elkę, detalu:

Ponoć takie nawiązanie do Izydy...

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @krzysztof-laskowski 6 grudnia 2017 13:49
6 grudnia 2017 21:10

Być może do czasu Tudorów przynajmniej lud był katolicki (w wiekszości). Trochę świętych jednak mieli...

Co do panujących dynastii - mam duże watpliwości. Czym są walki o władzę naszych dzielnicowych książątek, wobec tego, o czym pisze nawet Szekspir?

A przecież początkowo nie dotyczyły dużo większych obszarów.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @ainolatak 6 grudnia 2017 16:03
6 grudnia 2017 21:19

No, ale dlaczego malarz miał wzorować twarz (dwa razy starszej od siebie) królowej na własnym wizerunku?! Czyżby wprowadzenie do ideologii gender? Bo chyba nie potwierdzenie jednej z teorii spiskowych, że Elżbieta była mężczyzną:

http://ciekawostkihistoryczne.pl/2016/06/09/czy-elzbieta-i-byla-mezczyzna/

Ten portret Elki z zamalowanym wężem, z linku Saturna, wygląda jakby rzeczywiście pod warstwą pudru ukrywała zarost.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @pink-panther 6 grudnia 2017 15:22
6 grudnia 2017 21:22

Myślę, że jeszcze nie o wszystkich dokonaniach herezji usłyszeliśmy, choć stopniowo odsłania nam się już coś więcej, niż tylko czubek góry lodowej.

Film Grzegorza Brauna to krok milowy w osuszaniu morza kłamstwa.

zaloguj się by móc komentować


ainolatak @jolanta-gancarz 6 grudnia 2017 21:19
6 grudnia 2017 21:40

no właśnie tak się zastanawiałam co jest zamalowane...czy jakiś kolejny wąż wychodzący z ust, czy zarost? ;)

ta "dziewica" miała się ku węży z pewnością, aż strach myśleć jakie emocje miała w głowie

Oliver miał namalować młodą twarz, więc musiał się wzorować na kimś innym niż stara Elka...pod ręką miał siebie ;)

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @jolanta-gancarz 6 grudnia 2017 21:04
6 grudnia 2017 21:54

Ten wąż w ręku bogini Izydy to ureusz, symbol absolutnej władzy faraonów i bogini Wadżet (widoczny także na koronie farona - pszent). Towarzyszył innym egipskim bóstwom, np. Serapisowi. 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Stalagmit 6 grudnia 2017 21:54
6 grudnia 2017 22:23

I Katalonia

Te nawiązania do Izydy, węże na portretach... Czyżby przejaw marzeń Imperium o podboju Egiptu?! W dobie świetności Osmanów?!

zaloguj się by móc komentować

Ogrodnik @jolanta-gancarz
6 grudnia 2017 22:30

Jako zwierzak z folwarku zwierzęcego mogę tylko wyartykułować swój zachwyt, że ktoś jeszcze o nas pisze.

Jako człowiek jestem za taką analizą. Ona winduje ten portal pionowo w górę. 

Z uszanowaniem, Pani Jolanto.

:)

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @ainolatak 6 grudnia 2017 21:40
6 grudnia 2017 22:40

ku wężom oczywiście

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @jolanta-gancarz 6 grudnia 2017 22:23
6 grudnia 2017 22:46

im dłużej patrzę na tego węża, tym bardziej jego łeb pasuje bardziej do smoka, 

szacują, że obraz powstał w latach 80tych XVI w lub wcześnych 90tych XVII czyli w okresie wojaży rozbójniczo-zdobywczych Francisa Drake'a, a tenże miał ksywkę smok...może to jego tak czule władczyni trzymała w garści? ;) 

zaloguj się by móc komentować


Zadziorny-Mietek @Stalagmit 6 grudnia 2017 21:54
6 grudnia 2017 22:56

No, ale boa (dusiciel przecież) był w przeszłości pożądaną ozdobą szyj Pięknych Pań i jakoś nie przeszkadzał, co? ;)) I to mimo tragicznego wypadku I. Duncan.

Na przykład, wąż strażacki, hydrantowy, jest bardzo pożyteczny.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @Zadziorny-Mietek 6 grudnia 2017 22:56
6 grudnia 2017 23:00

Oczywiście powyższa uwagę kieruję do wszystkich Szanownych Pań narzekających na w sumie sympatycznego gada. ;)

zaloguj się by móc komentować



jolanta-gancarz @Ogrodnik 6 grudnia 2017 22:30
6 grudnia 2017 23:07

Bardzo dziękuję.

Niech hasło: cztery nogi dobre, dwie nogi lepsze obejmie wszystkie zwierzęta!

I nabierze nowego znaczenia w kole fortuny - ewolucji;-)))

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @ainolatak 6 grudnia 2017 22:46
6 grudnia 2017 23:12

W każdym razie nie o miażdżenie głowy węża tu chodzi, choć jakieś perwersyjne nawiązanie (a rebours?) mogło być. Albo wręcz prowokacyjne wyzwanie. Czysty satanizm.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Zadziorny-Mietek 6 grudnia 2017 22:56
6 grudnia 2017 23:17

Na szyję to tylko boa ze strusich piór. I z daleka od kól w kabriolecie;-)

A wąż strażacki niech się pręży w akcji;-) W silnych, męskich rękach...

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @ainolatak 6 grudnia 2017 23:05
6 grudnia 2017 23:18

Północ blisko, zaczynamy popadać w głupawkę;-)))

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @ainolatak 6 grudnia 2017 23:05
6 grudnia 2017 23:28

jeszcze łapię oddech :)) i jakie to proste  !

zaloguj się by móc komentować


ainolatak @jolanta-gancarz 6 grudnia 2017 23:18
7 grudnia 2017 07:51

dokładnie tak, zmęczenie, głupawka i odlot, kończący się wylogowaniem ;)

a przecież temat, mimo lekkości tekstu, arcypoważny 

demonstracja przekazu i natury Tudorów poprzez obrazy warta więcej niż słowa 

 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @ainolatak 7 grudnia 2017 07:51
7 grudnia 2017 12:04

No to z nowym dniem wrzucam nowy wątek do wyjaśnienia. Czyli: skuteczność służb Imperium w unicestwianiu spisków w zarodku, w świetle tych słów:

Jerzy Z. Kędzierski w swoich Dziejach Anglii[2] twierdzi, że zgromadzenie pod gmachem Parlamentu 36 beczek prochu, jak stwierdziła prowadząca śledztwo komisja Rady Królewskiej, było niemożliwe, ponieważ takie było roczne zapotrzebowanie na proch w skali całego kraju! A samych beczek nie tylko nikt nie widział, ale „miejsce zdarzenia” zostało natychmiast zagrodzone i otoczone strażą.

Może ktoś potrafi to skonfrontować z jakimiś opublikowanymi danymi statystycznymi na temat zapotrzebowania na proch w królestwie Elżbiety I i Jakuba I na przełomie XVI i XVII w.?

Bo jeśli odkrycie Kędzierskiego (który przecież kształcił się i pisał swoją Historię... u źródeł, a więc w Anglii) jest prawdą, to by świadczyło wprost o stosowaniu najskuteczniejszej metody zapobiegania spiskom, poprzez ich organizowanie (co potem tak skutecznie podjęła Ochrana).

No i że wówczas nawet nie trzeba się było tak bardzo starać o dopasowanie i uwiarygadnianie szczegółów, bo pewne informacje nie docierały do profanów, zwłaszcza kiedy wszelkie druki były pod kontrolą, stanowiąc ważne narzędzie propagandy.

W zależności od potrzeb: oblężonej twierdzy, nękanej przez spiskowców, albo Imperium Romanum czasów nowożytnych...

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @jolanta-gancarz 7 grudnia 2017 12:04
7 grudnia 2017 15:39

Może coś statystycznego się i znajdzie i wrzucona zostanie glosa odnośnie prochu i gabarytu beczek w owe czasy. Ale admiralicja w owe czasy nieco hulała więc 36 to jednak, jak dla mnie, inny cynk. Już wyżej napisałem o paluszkach monarchinii w statycznym znaku 36. Każdy wierny i posłuszny grupie trzymającej władzę, silnej inaczej, zrozumie w try migi i wykona co powinien wykonać.

Dopiszę jeszcze coś odnośnie obrazu ... ale teraz znikam ;)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @jolanta-gancarz 6 grudnia 2017 21:19
7 grudnia 2017 15:53

Zło znalazło sobie ciepłe gniazdko w tym strasznym rodzie, bez względu na to czy była Elka czy Elk. Ale biorąc pod uwagę, że całe okrucieństwo, prześladowania katolików, terror i pretekst do utworzenia diabolicznych służb specjalnych potrzebowało dobrego uzasadnienia to „obrona prawie boskiej, mężnej, mądrej, ale jednak kobiety dziewicy” może miało specjalne znaczenie, wspierające uzasadnienie.

Z czystej jednak ciekawości, co może ukrywać zamalowanie z chęcią bym się dowiedziała, co może być pod spodem. Czerń przebija prawie na całej twarzy, co w miejscach gdzie powinny być uwydatnione kontury ma sens, ale wokół podbródka ust z taką intensywnością to tylko broda i wąsy mogą wyjść, co więcej rysy tej części twarzy są zupełnie niekobiece. Może wcześniej był namalowany mężczyzna, a trzeba było szybko zmajstrować portret królowej, więc wykorzystano częściowo namalowany?

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @jolanta-gancarz 7 grudnia 2017 12:04
7 grudnia 2017 16:04

Co za wysyp "szczerości" Brytyjczyków ;)

https://www.express.co.uk/news/history/868799/elizabeth-I-bbc-documentary-british-history-secret-services-tudor

Artykuł z października br. o filmie dokumentalnym BBC traktującym o potężnej siatce szpiegowskiej Tudorów założonej przez Walsinghama. W książce “the Watchers” Stephena Alforda, potrzeba utworzenia agencji szpiegowskiej jest pięknie usprawiedliwiona – Walsingham i Cecil, obarczeni bezpieczeństwem królowej i królestwa, na które czyhała zarówno katolicka połowa obywateli królestwa podjudzana przez papieża jak i rzymskokatolickie mocarstwa, nie mieli innego wyjścia jak wyjść naprzeciw spiskom i zagrożeniom. Tak właśnie określa się sytuację, w której reżim elżbietański był w istocie słaby i tylko podstępem, terrorem, śmiercią mógł być umocniony. Jak powiedział Cecil: "Stan tej korony zależy tylko od oddechu jednej osoby, naszej suwerennej damy”.

Siatka szpiegowska sięgała Turcji i Afryki. W szczytowym okresie w agencji znajdowało się 53 szpiegów i 18 agentów, posłanych na europejskie dwory oraz do w nowo założonych kolegiów jezuickich we Francji i w Rzymie. W samej Anglii Walsingham założył szkołę szpiegowską, posługiwał się również podwójnymi agentami. Młodych werbował w Oxfordzie i Cambridge (zupełnie jak obecnie). Jego perełki to np. Antoni Munday, początkujący pisarz i publicysta, który przeniknął do serca Rzymu, Charles Sledd umieszczony w Rzymie w kolegium angielskim jako służący, a który dostarczył szczegółowych opisów tych kapłanów i jezuitów, którzy potajemnie udali się do Anglii, czym ułatwił ich aresztowanie. Najbardziej okrutny poszukiwacz kapłanów w Londynie. Walsingham zatrudnił techników pomagających w kamuflowaniu szpiegów – genialnego kryptologa Thomasa Phelippes i prześwietlacza listów, który mógł je otwierać bez łamania pieczęci - Arthura Gregory. Jego „obesrwatorowie”, czyli uszy i oczy z płaszcza Elki, to głównie ochotnicy, ale też złapani i zastraszeni śmiercią za spiskowanie przeciwko Elce katolicy, jak np. Gilbert Gifford, którego Walsingham użył jako kluczowego kuriera w spisku Babingtona, by mieć dostęp do korespondencji Marii (zaszyfrowanej oczywiście, ale tym się już zajął Phellipes). Dzięki agentowi Standenowi, który rozpracował toskańskiego ambasadora w Madrycie, Walsingham dowiedział się o planach hiszpańskiej inwazji.

Nie wiem czy 36 beczek prochu było niemożliwe do zgromadzenia pod parlamentem i czy przekraczało ilość  dostępną na rynku, ale skoro szpiegowskie metody Walsinghama były na takim poziomie skuteczności, to nie wątpię w to, że lata później doszedł już do tego by zarządzać prowokacjami na tyle, by zupełnie wyeliminować wewnętrzne potencjalne spiski.

Ojcowie założyciele brytyjskiej agencji: Walsingham, a pod nim William i Robert

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @ainolatak 7 grudnia 2017 16:04
7 grudnia 2017 16:06

William i Robert Cecilowie

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @krzysztof-laskowski 6 grudnia 2017 13:49
7 grudnia 2017 22:42

Zaś mennice chyba ze cztery były już w City of London od czasów Alfreda Wielkiego herbu Zielony Smok (9 wiek). Mennice których nawet William Bękart, zwany również Zwycięzcą nie śmiał ruszyć w 1066 i po, mimo że był już rozniósł i wyrżnął większość liczących się Anglosasów.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @ainolatak 7 grudnia 2017 16:04
7 grudnia 2017 22:45

Ściera prawda. To wszystko w samoobronie. Czyli raczej prawdę ściera "tudorska prawda". Na proch.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @jolanta-gancarz
7 grudnia 2017 22:57

Piękny tekst. Cały. A zwłaszcza te punkta do medytacji nad boskością Elżbiety, symbolicznie wyobrażoną:

"pełen wymownej symboliki jest przede wszystkim sam strój królowej, zwłaszcza wspaniała złota suknia (na wielu reprodukcjach niemal pomarańczowa), cała pokryta wizerunkami ludzkich oczu i uszu!

Do tego na lewym rękawie wije się w ohydnych splotach wyhaftowany drogimi kamieniami ogromny wąż, trzymający na końcu rozdwojonego języka rubinowe serduszko. Drugi wąż, znacznie mniejszy, ale za to wystylizowany setkami drobnych pereł i filigranem na śmiercionośną kobrę, oplata fantazyjny czepiec na głowie Elżbiety. Nawet trzymana w prawej ręce monarchini tęcza bardziej przypomina śliskie ciało węża, niż rozedrgane barwami, piękne zjawisko atmosferyczne.

I tak byśmy pewnie ten łuk zinterpretowali, gdyby nie łaciński napis nad nim: Non Sine Sole Iris, czyli: nie ma tęczy bez słońca."

Metaforyczne albo i hiperboliczne znaczenia były w modzie już za czasów Szekspira, co nasiliło się jeszcze bardziej za Stuartów i Purytanów, poezja metafizyczna, zainicjowana przez męczennika bł. Roberta Southwella (The burning Babe), współczesnego wesołemu Billowi (Szekspirowi), synowi katolickich rękawiczników ze Stradfordu, pisana również przez katolickich wygnańców z Anglii. Zięć Szekspira Thomas Nash tak podsumował powstanie niemieckich anabaptystów, którzy poszli na swoją zagładę odczytując na niebie tęczę jako znak swojego zwycięstwa, pomylili się: "Lord survives the rainbow of His will - Pan przetrwa tęczę swojej woli". Wieloznaczne. Również w świetle onego portretu.  

Symbolikę tego portertu trzeba by porównać z symbolami kabalistycznymi. Sądzę że jest ich tam więcej. Np. co to za kamienie szlaczetne na piersi królowej? Znaczenie pereł, kwiaty, motywy roślinne, kolory. Oczy i uszy kojarzą z symbolem wszechwiedzy boskiej. Węża zaś wywyższył Mojżesz na pustyni. Kabała, rzecz jasna, przypisuje wężowi Mojżesza inne znaczenie niż typologia ewangeliczna. Wąż symbol mądrości. 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @saturn-9 7 grudnia 2017 15:39
8 grudnia 2017 12:48

Nie znam się na numerolgii ani Kabale, ale te 36 beczek może być ilościa prawdopodobną.

Już w czasach Elki I Korona nie miała stałej armii lądowej (po podboju Irlandii i ścięciu Marii Stuart, sorry... unii personalnej ze Szkocją) nie było jej to potrzebne. Na krótko zaczęto zwoływać coś w rodzaju naszego pospolitego ruszenia po prowokacjach Dracke'a, zwanych hiszpańską agresją, ale po klęsce Wielkiej Armady nie było to już potrzebne.

Także flotę w znacznym stopniu utrzymywały różne Kompanie, a wszelkie dodatkowe, okazjonalne zaciągi dla Korony, były natychmiast po osiągnięciu celów, rozwiązywane bez skrupółów. Stąd głodowa śmierć połowy marynarzy, zwolnionych przez oszczędną Elkę po klęsce Wielkiej Armady.

Twierdz własciwie też już nie budowali, z przyczyn jw., więc 36 beczek prochu (pewnie ok 100 kg każda) w lochach Tower, to nie musiało być za mało na roczne potrzeby Admiralicji. Także za Jakuba w 1605 r.

Ciekawe dane statystyczne podaje autor tego arykułu, opisujący najstarszą nieprzerwanie działającą na ziemiach polskich wytwórnię prochu strzelniczego (czarnego, oczywiście) w Mąkolnie (dawne Księstwo Ziembickie).

http://zlotystok.salwach.pl/img/Historia_Prochu_inet.pdf

Pod koniec XVII w., wkrótce po powstaniu, produkowała ona ok. 4 ton prochu (należała do większych wytwórni), do pierwszej połowy XIX w., mimo przejścia pod władanie Prus (najbardziej zmilitaryzowane państwo w ówczesnej Europie), produkcja nie przekraczała 25 ton. Dopiero ok 1840 r., w związku z rozwojem górnictwa (i zmianami w uzbrojeniu) zaczęto wytwarzać ok 500 t prochu rocznie. A w górnictwie, po raz pierwszy użyto prochu do kruszenia skał w 1627 r., na Górnych Wegrzech (zw. dziś Słowacją).

W maju b.r. w Mąkolnie nastąpił wielki wybuch, powodując całkowite zniszczenie jednego z budynków i śmierć 2 ludzi (nie licząc rannych). Nie wiadomo ile substancji wybuchowych było tam w trakcie produkcji, ale w magazynach zabezpieczono ok. 200 kg czarnego prochu, co chyba było ilością większą, niż to co zrobiło bum:

http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,21822398,eksplozja-w-zakladzie-prochu-w-makolnie-6-osob-rannych-2-sa.html

A fabryczka zaopatruje nie tylko kilkustetysięczną grupę właścicieli broni czarnoprochowej w Polsce, ale także kilka krajów europejskich.

Tak więc 36 beczek rocznego zapasu prochu Korony Brytyjskiej w lochach Tower uważam za liczbę prawdopodobną, cbdu;-)))

Na koniec jeszcze cytacik z linkowanej pracy (b. ciekawej, przedstawiającej na przykładzie Mąkolna, historię i metody produkcji prochu strzelniczego oraz jego głównego składnika - saletry potasowej, z niemal dokładnym instruktażem). Cytat zaczerpnął autor z pracy naszego wybitnego XVII-wiecznego twórcy rakiet i nowoczesnej artylerii, Kazimierza Siemienowicza:

„Sposób robienia prochu strzelniczego znają dokładnie nie tylko ci, którzy poświęcają się pirotechnice i zajmujący się zawodowo jego sporządzaniem, lecz także bardzo wielu, którzy zwykli posługiwać się mniejszymi rusznicami, dającymi się nosić, czyli ręcznymi strzelbami, co więcej, nawet znaczna ilość naszych wieśniaków umie robić proch własnoręcznie bez użycia sztucznych maszyn i narzędzi”.

 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @ainolatak 7 grudnia 2017 16:04
8 grudnia 2017 13:28

Ta szczerość Brytyjczyków jest bardzo dwuznaczna. Ma spełnić podobną rolę, jak drastyczne sceny troturowania i prześladowania katolików: w zestawieniu z paleniem żydów, albo straszliwymi papistowsko - hiszpańskimi spiskami, będzie stanowić usprawiedliwienie takich Cecilów i Walsingamów. Bo cóż oni biedni mogli zrobić, kiedy wróg nie śpi i jest jeszcze gorszy i bardziej podstępny. Taka jest właśnie wymowa książki Stephena Alforda. Plus pokazanie sprawności brytyjskich służb...

No, a poza tym, skoro pewne fakty są juz powszechnie znane, to nie ma sensu ich ukrywać. Trzeba je tylko odpowiednio dla Imperium zinterpretować.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Magazynier 7 grudnia 2017 22:57
8 grudnia 2017 13:34

Rzeczywiście. Znaczenie/symbolika kamieni szlachetnych też była wówczas ważna i wymowna dla znawców. Portret nie był tylko zwykłym przedstawieniem, ale przekazem propagandowo - ideologicznym, którego my, bez dodatkowych informacji (np. o czasie powstania - bo jeśli już po śmierci Elki, to był skierowany wyraźnie, jako ostrzeżenie, do Jakuba I, aby znał swoje miejsce w Imperium) do końca nie rozszyfrujemy.

Zwłaszcza, że my jesteśmy prostolinijni jak dzieci;-))). I niech tak pozostanie w naszym działaniu.

zaloguj się by móc komentować

pyza @jolanta-gancarz
8 grudnia 2017 15:34

...i ciekawostka: perły którymi obsypana jest Elżbieta miały wcześniej nalezec do Brabary Radziwiłówny...

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @pyza 8 grudnia 2017 15:34
8 grudnia 2017 16:34

Kupione od złodziei, albo ich paserów:

W 1914 r. jeden z kustoszów British Museum w Londynie odkrył korespondencję królowej angielskiej Elżbiety I Tudor, w której polecała ona swoim agentom w Polsce nabycie dla niej pereł Radziwiłłówny. Tą drogą znalazły się one w królewskim skarbcu angielskim i w wyniku działów spadkowych przypadły dworowi hanowerskiemu, z którym bez skutku procesowała się o ich posiadanie królowa Wiktoria.

Testamentem króla Zygmunta Augusta mialy przypaść jego siostrze, Annie Jagiellonce, ale zostały "uwłaszczone" przez nieopłacanych dworzan, prawdopodobnie braci Mniszchów. Podobnie jak wiele innych skarbów. Zanim ciało króla ostygło, a może nawet jeszcze podczas królewskiej agonii.

http://www.wilanow-palac.pl/perly_krolowej_barbary_radziwillowny.html

zaloguj się by móc komentować

pyza @jolanta-gancarz 8 grudnia 2017 16:34
8 grudnia 2017 17:57

A Zygmunt August przez lata skupował dla żony najpiękniejsze perły z całego świata.

Ci Mniszchowie też bardzo "ciekawi", ród wywodzi sie z Czech albo ze Śląska, odpowiedzialni za I Dymitriadę. Świat się nagle okazuje bardzo mały ;)

Wracając do portretu, ciekawi mnie znaczenie tej rączki przypietej to kołnierza.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @jolanta-gancarz 8 grudnia 2017 13:34
8 grudnia 2017 22:36

Mamy obraz, który - jak na moje wyczucie - jest bardzo wyśrubowany, mam na myśli i technikę malarską i tych przesłań skrytych bez liku.

Więc pytanie do amatorów czy też znawców historii malarstwa europejskiego od końca XVI wieku do połowy XIX. Czy ta namolna aluzyjność zawarta nie tylko w sukni monarchinii jest spotykana już w XVI i XVII wieku czy raczej dopiero w XVIII i XIX?

I jeszcze jedna wątpliwość mi się nasunęła czy ten napis nie jest czasem później domalowany? Przy całokształcie obrazu jest jakoś taki kartoflany. Inny pędzel zostawi inny ślad! To można roztrzygnąć tylko przez naoczny ogląd. Oraz czy te dwie kropeczki przy iRISto normalka czy przekaz tajemny?

Jest kilka starych obrazów wystawionych w galeriach berlińskich, gdzie legenda tkana przez fachowców to udeptany szlak na zlecenie ale gdy się przyjrzeć samemu to trudno się oprzeć wrażeniu, że ktoś celowo wprowadza w błąd nieśpiesznego przechodnia. A domalowane zostało z biegiem czasu to czy owo.

Przyjrzyjmy się rozmiarom obrazu. Ale wcześniej rozmiary portretu pierwszego właściciela Roberta Cecila, 1st_Earl_of_Salisbury, z roku 1602. To jest 90,2 × 73,4 cm albo w tamte czasy 35,5 × 28,9 w calach. Olej na drewnie

Wiadomo kto posiadał do roku 1860! Dlaczego nie najbliżsi z rodu, przecie nie wymarli :((( 

Wróćmy do tej rudej staruchy na tym tęczowym portrecieOlej na płótnie. Na płótnie powiadają ale dlaczego nie na drewnie? Drewna zabrakło a płótno się walało w pracowni mistrza nieznanego? Namalowane jest ślicznie, taki odlot z ... przesłaniem. Muśnięcia pędzelkiem niczym pajęczyny ślad. A portret pierwszego właściciela tak, tak topornie...

A płótno ma wymiary odlotowe: 127 × 99,1 cm (50 × 39 Zoll). Odpuśćmy sobie centymetry. W XIX w. jeszcze w calach wszystko odmierzano. To zgrabnie nawet wygląda: 50 i 39. TA-DA-DA-DAM! A niech to... 

Kohn by się uśmiał... Jeżeli ktoś będzie mi wmawiał, że nie jest to ślad sekretny. To 39 mam na myśli. A paluszki tworzą 36. No i legendowanie jakoś tak marnie w porównaniu z tym innym portretem wypada...

I żadne muzeum nie zaproponowało oferty nie do odrzucenia? Osobliwe, osobliwe.  

Urwanie głowy z tym portretem...

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @saturn-9 8 grudnia 2017 22:36
9 grudnia 2017 01:43

Autor raczej jest znany, ze wskazaniem na Isaaca Olivera.

W tamtym okresie obrazy królewskie, które obejmowały całą sylwetkę miały dość znaczny rozmiar oddający more less rzeczywisty wzrost i były malowane również na płótnie

proszę spojrzeć na inne prace Isaaca Olivera, ten sam styl i odlot.

Najpierw ten bardziej odjechany pomysł pozy, pojawia się również motyw tekstu (na jego łydce),

Henry, Książę Walii, olej na płótnie

 

i drugi, kolorystyka, styl detale bardzo przypominające obraz z rudą wariatką

Henry, Książę Walii, olej na płótnie 114.3 x 82.6 cm

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @jolanta-gancarz 8 grudnia 2017 13:28
9 grudnia 2017 01:54

to jest ich stała metoda i klucz - odpowiednia dla Imperium interpretacja i przypilnowanie by właśnie taka była powszechnie obowiązująca

no i jeszcze swoiste zastraszenie przez pokaz mocy i sprawności służb....

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @jolanta-gancarz 8 grudnia 2017 12:48
9 grudnia 2017 02:04

nie mogłam się doszukać ile w czasach Elki i początkach Jakuba rocznie produkowano, jednak miejsc produkcji było sporo + zdobyli ogrom prochu na pokonanej Armadzie (znowu brak łatwo dostępnych danych ile znaczy ten ogrom)

natomiast jak to się wypowiada autorka najnowszej i najobszerniejszej pozycji dot. Jakuba pani Pauline Croft, w wybuchu mogłoby zginąć setki jeśli nie tysiące ludzi - taki ówczesny terrorystyczny 9/11

 

dlatego cały spisek śmierdzi na odległość

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @pyza 8 grudnia 2017 17:57
9 grudnia 2017 02:06

wątek pereł bardzo ciekawy

co do rękawicy, tak jak wyżej pisałam, oficjalna interpretacja to :

5. rękawica z drogich kamieni na kołnierzu miała niby mówić o tym, ze mężczyźni będą walczyć za honor Elżbiety (dla mnie to raczej to raczej przekaz wariatki, że za pieniądze i honory inni zrobią za nią każdą brudną robotę)

zaloguj się by móc komentować

tadman @jolanta-gancarz
9 grudnia 2017 09:23

Wyżej było o tęczy dziwnie wyrastającej z łona; czy to czasem nie głos malarza w pokątnej dyskusji na temat płci królowej? Czy mogło to ujść uwadze portretowanej lub jej doradców? Chyba nie.

Sytuacja w tamtych czasach nie dopuszczała kobiety do władzy absolutnej, a nawet jeśli to królowa byłaby przyjmowana ze sporym sprzeciwem. Gdyby jeszcze okazało się, że rządząca posiada deficyty to sytuacja dla powagi korony byłaby trudna do zaakceptowania.  Podejrzewam, że doradcy wymyślili bajkę o przebranym mężczyźnie, bo wszystkim było łatwiej tolerować, że rządzi nimi przebieraniec niż  ułomna kobieta. Chyba taki figurant z niedomówieniami był wygodny dla stronnictw faktycznie sprawujących władzę w imperium.

zaloguj się by móc komentować

tadman @ainolatak 9 grudnia 2017 02:04
9 grudnia 2017 09:37

To zdecydowanie przypomina WTC, ale czas wcześniejszy, a mianowicie 1993 rok, kiedy w w podziemnym garażu pod jedną z wież zdetonowano ciężarówkę z 700 kg azotanu amonu. Swoją drogą dlaczego nie semtex lub dynamit; zapewne szło o wywindowanie stawki ubezpieczeniowej.

Ainolataku, świetna robota. :)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @tadman 9 grudnia 2017 09:37
9 grudnia 2017 09:49

:) dziękuję Panie Tadziu, to są niemożliwe i niesamowite rzeczy, więc tak sobie czytam, niestety jak się nie ma dostępu do źródeł na miejscu,  to można tylko podczytywać nowe pokazujące się rzeczy, patrzeć na obrazy i myśleć

wrzucę później coś jeszcze, co dla mnie było nowe i dość ciekawe

zaloguj się by móc komentować

pyza @ainolatak 9 grudnia 2017 02:06
9 grudnia 2017 10:03

dziekuję, przeoczyłam pani wczesniejszy komemtarz :)

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @jolanta-gancarz
9 grudnia 2017 11:52

Rękawica była jednym ze znaków hołdu lennego i nadania inwestytury (obok chorągwi, włóczni albo bryłki ziemi) wasalowi. Była też jednym z insygniów cesarskich, symbolem władzy, siły, szlachectwa i honoru rycerskiego. Rzucona - stanowiła wyzwanie na pojedynek (zamiast uderzenia w twarz). https://pl.wikipedia.org/wiki/R%C4%99kawiczki

(zakładka: rękawice w kulturze)

Myślę, że wszystkie te znaczenia tu pasują, niezależnie od czasu powstania portretu (w końcu to możne rody z City miały ambicje imperialne, a jaką marionetką się posłużyły, to już nie jest tak istotne).

zaloguj się by móc komentować

pyza @pyza 9 grudnia 2017 10:03
9 grudnia 2017 12:54

a nawet komentarz ;)

zaloguj się by móc komentować

pyza @jolanta-gancarz 9 grudnia 2017 11:52
9 grudnia 2017 17:43

Taka rękawica zdobna klejnotami pojawia się w portretach różych władcow i możnych, czasami malukich dzieci, wiec pewnie tak, symbolizuje władze, etc. choc wiki w podpunkcie symbolika wymienia też tajemnicę, ukrywanie tożsamości i niecne zamiary ;)

Świetne są pani artykuły, jak najfajniejsza lekcja historii, dziękuje!

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @ainolatak 9 grudnia 2017 01:43
9 grudnia 2017 18:11

Dziękuję za wrzucenie, odrabiam lekturę z dwóch dni [Podróż do Jeruzalem] więc w poniedziałek powinienem ponownie zawitać i może jakiś nowy element podrzucić.

Co do czasu malowania ja się nie upieram, że dopiero o wiele później 'mistrz nieznany'...

Dla równowagi powtórzę za Panią: Autor raczej jest znany, ze wskazaniem na Isaaca Olivera.

Niemniej zagwozdka zostaje. A obraz tej 'starej wariatki' oczywiście odlotowy, co do tego to się zgadzamy ;)

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @saturn-9 9 grudnia 2017 18:11
9 grudnia 2017 19:52

Angielska Wiki podaje nazwiska obu malarzy jako przypuszczalnych autorów Rainbow Portrait, powinowatych zresztą:

https://en.wikipedia.org/wiki/File:Elizabeth_I_Rainbow_Portrait.jpg

Obaj zresztą większość dzieł stworzyli na dworze Jakuba I, niektóre portrety Elżbiety popełnił z pewnością Marcus. Isaak był głownie miniaturzystą:

https://en.wikipedia.org/wiki/Isaac_Oliver

https://en.wikipedia.org/wiki/Marcus_Gheeraerts_the_Younger

Ale myślę, że nie tyle autor jest ważny w przypadku tego dziwacznego portretu, ile jego wymowa. I czas powstania: im później, tym bardziej wskazywać będzie na groźne memento dla następcy.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @pyza 9 grudnia 2017 17:43
9 grudnia 2017 19:59

Bardzo dziękuję za uznanie.

Tajemnica, ukrywanie tożsamości i niecne zamiary to też ważne przesłanie dla wtajemniczonego odbiorcy. John Dee i Walsingham stworzyli nowoczesną kryptografię i korzystali ze skomplikowanych szyfrów.

 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @tadman 9 grudnia 2017 09:23
9 grudnia 2017 20:10

Elżbieta też nie miała władzy absolutnej. W swoich decyzjach była mocno uzależniona od Cecilów, Walsinghama i kupców z City. Doświadczenia z dzieciństwa wyostrzyły jej spryt, ostrożność i znajomość miejsca w szeregu. Pozwoliły wejść w rolę i jakoś tam zaspokajać własne ambicje.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @ainolatak 9 grudnia 2017 02:04
9 grudnia 2017 20:19

Oczywiście, że spisek śmierdzi na odległość i nie ma żadnych dowodów, że był przygotowywany (przynajmniej w taki sposób, jak to nam wciskają brytyjscy historycy).

Ale trzeba było jakoś uzasadnić ostateczną rozprawę z katolikami, przestraszyć na początek szkockiego przybłędzę i pokazać z kim się musi liczyć (kto go żywi i broni). No i przy okazji dostarczyć widowiska gawiedzi. Dobrze zareklamowanego przez propagandę: wszystko, co wychodziło spod pras drukarskich było nie tylko kontrolowane, ale ściśle koncesjonowane. Imperium dawało żyć swoim najzdolniejszym propagandystom;-).

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @jolanta-gancarz 6 grudnia 2017 21:04
9 grudnia 2017 20:53

Co do Elki ze smokiem aka wężem.

Po konsultacji z naszą wspaniałą malarką Agnieszką Słodkowską, wszystko jasne – oczy znawczyni sztuki, która sama ją uprawia od razu zobaczyły pod spodem profil młodej kobiety skierowany w inną stronę niż twarz Elizabeth :) Podobnie mówi zdjęcie podczerwieni. Wg National Portreit Gallery oryginalny niedokończony obraz, kobiety, która najprawdopodobniej ubrana była we francuski kaptur musiał powstać w okolicach 1570-1580, kiedy był modny i to on przeświuje jako "zarost" Elki. Obraz nie potwierdza więc innej tożsamości płciowej tejże ;)

Jest hipoteza, że pierwotny obraz przedstawiał Annę Boleyn - matkę Elki. Zagadką jest jednak dlaczego ta pierwsza miałaby trzymać w ręku węża.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @saturn-9 8 grudnia 2017 22:36
9 grudnia 2017 21:14

"Wiadomo kto posiadał do roku 1860! Dlaczego nie najbliżsi z rodu, przecie nie wymarli :((( "

Nie wymarli, ale mogli sprzedać......

Cecil już za życia oskarżany był o korupcję, nieuczciwość i paskudny charakter. Ponieważ miał poważną skoliozę kręgosłupa, bardzo popularne stały się satyryczne wierszyki w stylu: skrzywione plecy znaczą skrzywionego, nieuczciwego człowieka. Mimo wysokich podatków sam płacił absurdalnie niskie. Zajmowanie mienia "spiskowców katolików"  i rabunki  doprowadziły do tego, że Robert z jednej strony  dorobił się tejże ksywki crooked man, z drugiej - zgromadził w Hatfield House niezły majątek i kolekcje. Ponoć w rezydencji miał 7 organów i własny „zespół muzyczny”. Liczne romanse z paniami dworu i rozrzutny styl życia zaowocowały jednak ogromnym długiem w wysokości prawie 30 000 funtów, który po jego śmierci spłacała rodzina wyprzedając sporą część majątku.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @jolanta-gancarz 9 grudnia 2017 20:19
10 grudnia 2017 14:53

Tropicielko, Twoja notka o obrazie stała się niezłym pretekstem ;)) No i do tego jeszcze serial prochowy, do którego zachęcił Gospodarz….

Brytyjscy historycy mają ewidentną schizofrenię. Jednocześnie przyznają, że nie ma dowodów na spisek, i że są dowody na jego ukartowanie. „God save the Queen” wszystko tłumaczy ;)

Cecil junior pobierając lekcje spiskowe u ojca i Walsinghama całkiem nieźle rozwinął ich prokurowanie. Osadzając jego działanie w szerszym kontekście, to biedaczyna nie miał tak łatwo. Zaczynał w okresie, kiedy na wyspie wcale nie wesoło, lata nieurodzajów, a więc podnoszenie podatków, potyczki z Hiszpanią, wojna w Irlandii, mimo ścięcia Królowej Szkotów i terroru protestanckiego wiara katolicka jeszcze obecna. Wymiera też stara gwardia tych, którzy wprowadzali siła nowe porządki m.in. Walsingham, a na scenę wychodzi młody toyboy Elki Robert Devereux, hrabia Essexu, który nie tylko bałamuci starą kuzynkę, to jeszcze tworzy w parlamencie swoją frakcję, opozycyjną do Cecila.

Obaj panowie walczą ze sobą o urzędy, ale też zastanawiają się na kogo postawić po śmierci Elki. Esexx stawia na Jakuba VI, Salisbury – Izabellę Hiszpańską, w tajemnicy oczywiście. Po wyeliminowaniu Essexa Cecil pośpiesznie zmienia front. Może też dlatego, że były toyboy przed ścięciem,  oskarżył Cecila przed królową o wspieranie hiszpańskiej Izabelli. Oczywiście Cecil publicznie zaprzeczył takowym zamiarom i zaraz po ścięciu Essexa oficjalnie wspiera Jakuba. Jednak wie, że toyboy, jeszcze za życia dołożył wszelkich starań, aby przekonać Jakuba szkockiego o wrogości Cecila. Z resztą to przekonanie było silne na dworach europejskich. Więc tym bardziej Cecil był w trudnej sytuacji, by przekonać do siebie Jakuba I. Więc co robić? Mało czasu, Elka umiera… to pewne, że królem będzie Jakub, który wie, że go nie wspierałem. Co robić?

Zrobił to co umiał dobrze, pokazał swoje umiejętności z tęczowego obrazu Elki i „wykrył” spisek Bye&Main, który miał rzekomo odsunąć Jakuba od tronu Anglii na rzecz Arabelli Stuart. Nie zawahał się poświęcić życia nawet swojego szwagra – nota bene jego agenta, a jednocześnie „autora” spisku –  żeby tylko nie wydała się prawdziwa natura prowokacji, ale o dziwo pozostali spiskowcy zostali ocaleni i wygnani do Europy, gdzie (dalej) szpiegowali dla Cecila…:)

Kiedy Jakub zasiadł na tronie, okazał Cecilowi wdzięczność za lojalną akcję, podnosząc go do godności barona z Essindenu. Ale to było za mało…Cecil naciskał na Jakuba, by wprowadził surowsze przepisy przeciwko katolikom, strasząc najświeższymi donosami jego szpiegów w Europie, że ci jezuici znowu coś knują….No ale nie uknuli, to trzeba było znowu samemu zadziałać, by całkowicie zdyskredytować katolików. Tym razem trzeba było spisku robiącego wrażenie, takiego by wszyscy zamarli, a potem z ulgą raz na zawsze odetchnęli, że uniknęli zagłady z rąk diabelskich terrorystów katolickich.

Mało ważne, że niektórzy ze spiskowców mieli dziwne związki z Cecilem, mało ważne, że sfalsyfikowano kilka kluczowych dokumentów zeznań, w tym spowiedzi. Można? Można.

Po śmierci Cecila od razu mówiło się o ukartowanym spisku prochowym, a poeci i pisarze „zniesławiali” biednego Cecila, łącząc fizyczne niedoskonałości garbusa z jego rozpadem moralnym i politycznym – kilka takich urywków na cześć pierwszego hrabiego właściciela Salisbury :

The King's misuser, the Parliament's abuser,
Hath left his plotting.....is now a rotting.

Królewski prawa zwyrodnialec, nadużywający Parlamentu padalec,

Opuścił swoje spiskowanie ..... teraz jest już tylko gnicia panem.

albo

Oh ladies, ladies howl and cry,
For you have lost your Salisbury,
Come with your tears, bedew his locks,
Death killed him not, it was the pox.

Och, panie, panie wyją i wiją się od płaczy,

Bo straciłeś swoje Salisbury,

Przyjdźcie, by łza wasza jego włos zrosiła,

bo nie śmierć go zabiła a kiła.

Tłumaczenie własne ;)

 

Schizofrenia Brytyjczyków, jak się okazuje dostępna jest w licznej literaturze i źródłach

http://www.tudorplace.com.ar/Bios/RobertCecil(1ESalisbury).htm

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @ainolatak 10 grudnia 2017 14:53
10 grudnia 2017 21:23

Katalonio, toż to cała, wspaniała notka! Czemuż, ach czemuż nie umieścisz jej na własnym koncie i nie dołączysz do grona autorów? Bo tu i śledztwo przeprowadzone i tłumaczenie pięknie zrobione. Szkoda, żeby się takie cacko marnowało jako komentarz w ogonie;-) Wrzuć to, proszę, jako samodzielny tekst na SN i poszerz nasze seminarium.

A poza tym wielkie dzięki za całą kwerendę w brytolskich źródłach i wszystkie uzupełnienia.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować