-

jolanta-gancarz

Operacja Mincemaet, czyli o matrioszkach dezinformacji.

   30 kwietnia 1943 roku, hiszpański rybak z wioski Punta Umbria w pobliżu hiszpańskiej Huelvy, Jose Antonio Rey Maria, wracając z połowu sardynek ok. godz. 9:30 miejscowego czasu, natknął się na pływające przy brzegu ciało w stanie zaawansowanego rozkładu.

Zwłoki młodego mężczyzny, ubranego w brytyjski mundur oficera Royal Marines, płaszcz i nadmuchiwaną kamizelkę ratunkową, w asyście zawiadomionej natychmiast hiszpańskiej policji, przewieziono do koszar piechoty u ujścia rzeki Tinto, a stamtąd następnego dnia rano motorówką do Huelvy, gdzie w kostnicy cmentarza Nuostra Senora de la Soledad, z udziałem wicekonsula brytyjskiego, pewnego amerykańskiego pilota – rozbitka, sędziego i dwóch lekarzy, przeprowadzono autopsję. Wcześniej informację o topielcu otrzymał rezydent Abwehry, syn niemieckiego konsula, Adolf Clauss...

Przy ciele znaleziono legitymację służbową nr 148228, a ściślej duplikat (co było wyraźnie odnotowane: Duplikat wydany na miejsce zgubionego dowodu numer 09650), na nazwisko majora czasu wojny, Williama Martina, do tego kilka czułych listów i fotografię w stroju kąpielowym niejakiej Pam, list od ojca, kilka wykorzystanych biletów do kina, komplet kluczy, wyciąg z banku, zawiadamiający o debecie na koncie oraz nieważną przepustkę do gmachu Dowództwa Połączonych Operacji (COHQ). Była też przytroczona do paska skórzana teczka, w której, wśród mało znaczących dokumentów, znajdowały się też prywatne listy, m. in. gen. Archibalda Nye’a, wiceprzewodniczącego Imperialnego Sztabu Generalnego do gen. Harolda Alexandra, brytyjskiego głównodowodzącego w Afryce Północnej. Gen. Nye nieoficjalnie zawiadamiał swego respondenta o planach Sprzymierzonych, dotyczących inwazji z Afryki Pn., w dwóch kierunkach: samego gen. Aleksandra na Sardynię i Korsykę (operacja „Brimstone”), natomiast gen. Henry’ego Wilsona na Grecję (operacja „Husky”). Dla odwrócenia uwagi Niemców miano pozorować przygotowania do ataku na Sycylię.

 

W teczce był też list samego szefa COHQ, lorda Mountbattena, do admirała Andrew Cunninghama, głównodowodzącego na całym obszarze śródziemnomorskim, polecający majora Martina jako wybitnego eksperta od akcji desantowych oraz informujący o wiezionym przez niego niezwykle ważnym liście do gen. Aleksandra, którego ze względu na treść nie można posłać zwykłymi kanałami.

To wszystko mogli zobaczyć na własne oczy uczestnicy autopsji, która ze względu na panujące już wtedy w Hiszpanii upały, odbywała się dość pobieżnie. Hiszpańscy lekarze zlekceważyli dziwne przebarwienie skóry denata i jako przyczynę śmierci podali utonięcie, dodając, że ciało musiało przebywać w wodzie jakieś 8 – 10 dni...

Miesiąc później nazwisko majora Martina znalazło się na publikowanej regularnie w prasie brytyjskiej liście ofiar wojny, a sam nieboszczyk został już wcześniej z honorami pochowany na cmentarzu w Huelvie, którym zresztą do dzisiaj opiekuje się... konsulat niemiecki!

Natomiast 13 maja znalezione przy nim dokumenty i listy zostały przekazane ambasadzie brytyjskiej, z informacją, że nic nie brakuje...

Niespełna dwa miesiące później, w odstępie 5 dni, w dwóch odległych miejscach globu, ruszyły dwie wielkie operacje: 5 lipca niemiecka ofensywa w Łuku Kurskim, a 10 lipca inwazja brytyjsko – amerykańska na Sycylię...

Tymczasem znalezione przy majorze Martinie dokumenty i listy zostały kilka dni przed przekazaniem ich Brytyjczykom skopiowane przez niemiecką Abwehrę i przekazane do Berlina. Tam uznano je za autentyczne i wiarygodne, więc rozpoczęto gwałtowne przegrupowanie wojsk, przenosząc m. in. z frontu wschodniego kilka ważnych jednostek na Bałkany, do obrony Grecji i Jugosławii. Czy miało to wpływ na przebieg operacji w łuku Kurskim? Muszą to wyjaśnić historycy, choć biorąc pod uwagę precyzję przygotowań do operacji Mincemeat, Brytyjczycy brali to z pewnością pod uwagę. Być może nawet jako cel zasadniczy, znów przykryty fałszywym, bezpośrednim skutkiem, czyli inwazją na Sycylię...

Czas wreszcie wyjaśnić, czym była owa Operacja Mincemeat, czyli Bakaliowy Farsz (a nie „mielonka”, jak często jest ten termin tłumaczony).

Zacznijmy od kryptonimu. Mincemeat po angielsku oznacza bakaliową siekankę (tłuczone bakalie), mieszane z miodem i tłuszczem, stosowane jako słodki farsz zarówno do ciast, jak i potraw mięsnych. W dawnych czasach używano też owego mincemeat do konserwacji mięsa w czasie długiego transportu, ze względu na znajdujące się w bakaliach pektyny. Zresztą niewątpliwie ta właściwość została wybrana jako źródło nazwy operacji specjalnej, opracowanej przez brytyjskie służby, a konkretnie ludzi z pokoju nr 13 gmachu Admiralicji, na których czele stał komandor porucznik Ewen Montagu.

Według różnych źródeł za jej pomysłodawcę uchodzą: por. pilot Charles Christopher Cholmondeley, sam Montagu albo nawet twórca postaci agenta 007, Jamesa Bonda, Ian Flaming... Jak było, nie dowiemy się pewnie nigdy, choć powstało na ten temat mnóstwo książek i filmów, w tym autorstwa samego Montagu, pod wymownym tytułem: „Człowiek, którego nie było”.

Ważne, że była to jak dotąd największa znana akcja dezinformacyjna, prawdopodobnie nie tylko czasu wojny, dopracowana w najmniejszym szczególe i przewidująca wszystkie możliwe wątpliwości i posunięcia wroga. Tak drobiazgowo nie przygotowywali się chyba nawet Sowieci do słynnej operacji Trust...

Przygotowanie planów i zgromadzenie potrzebnych rekwizytów trwało kilka miesięcy, licząc od zatwierdzenia projektu przez Churchilla w styczniu 1943 r.

Najważniejszy był oczywiście nieboszczyk, który nadawał by się do odegrania roli ofiary morskiej katastrofy samolotu. Jego wytypowaniem i przygotowaniem zajął się jeden z bardziej znanych brytyjskich patologów, dr Bernard Silsbury. Podobno wskazał ciało zmarłego w listopadzie 1942 r.[1] włóczęgi, który miał zejść z tego świata na zapalenie płuc po spożyciu trutki na szczury, co mogło przypominać obraz płuc, zalanych wodą morską. Dlaczego jednak ciało bezdomnego przechowywano tak długo w prosektorium i skąd wiedziano, że nie trzeba się przejmować charakterystycznym przebarwieniem skóry, wywołanym zatruciem zawartym w trutce fosforem, pozostaje zagadką, zwłaszcza wobec precyzji preparowania odzieży i rzeczy osobistych denata, któremu stworzono nie tylko życiorys, ale nawet narzeczoną.

„Powołano więc do życia” urodzonego w 1907 roku, w Cardif w Walii, oficera Royal Marines w stopniu brevet majora (stopień zbliżony do naszego majora czasu wojny), przydzielonego przed kilkoma miesiącami do Kierownictwa Operacji Połączonych.

Nieco lekkomyślnego, jak wskazywał debet na koncie, zgubiona pierwsza legitymacja i nieważna przepustka do COHQ, ale jednak godnego zaufania.

Zakochanego w pięknej Pam, który jeszcze 22 kwietnia był z nią w kinie (ponoć Niemcy sprawdzili nawet londyńskie seanse filmowe!) i nosił jej listy na piersi...

Zadbano też o właściwy wygląd munduru: aby nie wydawał się „jak spod igły”, Cholmondeley sam nosił go przez 3 miesiące, podobnie jak płaszcz przyszłego denata.

Nawet bielizna musiała być odpowiednia do rangi brytyjskiego majora, więc uzyskano ją od rodziny historyka i polityka Herberta A. L. Fishera, który zginął pod kołami ciężarówki podczas zaciemnienia wiosną 1940 roku!

Znaleziono nawet sobowtóra, żeby zrobić zdjęcie do legitymacji (bo trup jest, jak wiadomo, jednak mało fotogeniczny), a w rolę wesołej Pam wcieliła się jedna z pracownic MI5. Do kieszeni denata włożono nawet list od ojca, w którym wyrażał on swoje niezadowolenie z narzeczonej syna.

Nie chcąc sztucznie „postarzać” legitymacji majora Martina, co mogłoby wzbudzić podejrzenia, wymyślono numer z jej duplikatem. Przygotowano też skórzaną teczkę, ze wspomnianymi już listami wyższych dowódców w Afryce i w basenie M. Śródziemnego.

Potem, ze względu na łatwy do przewidzenia ruch prądów morskich na trasie atlantyckich przelotów samolotów brytyjskich z Anglii do Gibraltaru, wybrano okolice Huelvy na „miejsce śmierci” naszego denata. I przystąpiono do realizacji projektu...

Ciało denata, zapakowane w specjalny, wypełniony suchym lodem, metalowy cylinder z napisem: przybory optyczne, przewieziono ciężarówką do Holy Loch w Szkocji, skąd trafiło na pokład podwodnego okrętu HMS Seraph, który wcześniej wykonywał już różne tajne misje dla brytyjskiego wywiadu.

30 kwietnia, tuż przed świtem, Seraph wynurzył się na chwilę w pobliżu Huelvy, jego kapitan, por. Jewell, z własnej inicjatywy (instrukcja ponoć tego nie przewidywała) odmówił Psalm 39 i ciało „majora Martina”, po napełnieniu powietrzem kamizelki ratunkowej, wrzucono do Atlantyku. Następnie przekazano do centrali radiogram, że Minceament wykonano, a po dotarciu do Gibraltaru wysłano jeszcze pocztówkę z tekstem: Przesyłka doręczona.

Dalszy ciąg wydarzeń już znamy... Pozostaje pytanie, jak upewniono się o otwarciu dokumentów przez Niemców, bo rzekomą czarną rzęsę w liście – atrybut z kiepskich filmów szpiegowskich, raczej możemy włożyć między bajki.

Prawdziwego sposobu zabezpieczenia papierów przed niepowołanym otwarciem nikt nie zdradził do dziś. Wiele wskazuje jednak, że MI5 z pewnością doskonale wiedziało kiedy i jakimi kanałami pisma trafią do rąk Abwehry.

Cała, neutralna niby, Hiszpania była bowiem naszpikowana agentami różnych wywiadów, a w Madrycie szefem niemieckich szpiegów był jeden z najbliższych współpracowników admirała Canarisa, Karl – Erich Kuelenthal.

Można więc było spokojnie zawiadomić depeszą bawiącego akurat w Stanach Zjednoczonych Churchilla, że „Bakaliowy farsz został połknięty w całości” i zacząć przegrupowywanie wojsk w Afryce Północnej do inwazji na Sycylię, czyli prawdziwej operacji „Husky”.

Co ciekawe, jeszcze w połowie lipca 1943 roku, a więc dwa tygodnie po wylądowaniu wojsk alianckich na Sycylii, Niemcy byli przekonani, że to tylko pozorowany atak, dla odwrócenia uwagi od mającego wkrótce nastąpić głównego uderzenia na Sardynię i Grecję!

Straty sprzymierzonych w ciągu kilku tygodni walk wyniosły około 5 tysięcy zabitych i kilkanaście tysięcy rannych oraz jeńców, wobec 29 tys. zabitych i 140 tys. rannych lub wziętych do niewoli Niemców.

Z powodu konfliktów w dowództwie Sprzymierzonych (???) udało się jednak Niemcom wycofać na Płw. Apeniński ponad 100 tys. żołnierzy i 10 tys. różnych sprzętów wojskowych (działa, pojazdy, czołgi). Dalsze walki, które po lądowaniu wojsk alianckich w Salerno i Reggio di Calabria, toczyły się już na Półwyspie Apenińskim, okazały się o wiele bardziej krwawe i długotrwałe, nawet po kapitulacji Włochów (wrzesień 1943 r.), kiedy walkę prowadzono już tylko z Niemcami. Dobrze okopanymi w górskich rejonach na linii Gustawa, ale nękanymi ciągłymi bombardowaniami.

Po 11 miesiącach, 4 czerwca 1944 r., właściwie bez walki, amerykańska 5. armia zajęła Rzym, ale na północy, na linii Gotów, Niemcy bronili się do kwietnia 1945 r. A było to już po inwazji w Normandii, kiedy front włoski stał się frontem pobocznym.

Tymczasem... Równoległa klęska Niemców na froncie wschodnim, a ściślej ich nieudana ofensywa w tzw. Łuku Kurskim, po przesunięciu z ZSRS na Bałkany (dzięki operacji Minceament) dwóch dywizji pancernych i II Korpusu włoskiego, przyspieszyła sowiecką ofensywę na zachód. Mimo rozciągnięcia frontu na szerokość prawie 2 tys. kilometrów, przebiegała ona w tempie zawrotnym i już w lipcu 1944 r. Armia Czerwona stanęła nad Wisłą...

W tym czasie we Włoszech alianci, po bezsensownym zniszczeniu bezcennego klasztoru na Monte Cassino, utracie dziesiątków tysięcy zabitych i rannych, przesunęli się zaledwie kilkaset kilometrów na północ i w sierpniu 1944 r. osiągnęli linię Gotów. Część miast włoskich została zresztą wyzwolona przez partyzantów (Mediolan, Genua, Turyn), a ostatnie walki na Półwyspie Apenińskim toczyły się jeszcze 2 maja 1945 roku. Tego samego dnia Sowieci zdobyli Berlin, a dwa dni wcześniej Hitler popełnił samobójstwo...

Można by powiedzieć, że fachowcy z MI5 i MI6 przedobrzyli w swoich planach, więc musieli ratować sytuację kosztem stolicy Polski... Czyżby dlatego 1 sierpnia 1944 r. w Warszawie musiało wybuchnąć powstanie?

Tej spiskowej teorii nie będę tu jednak rozwijać, a wyjaśnienie zagadki pozostawię akademickim historykom...

Warto natomiast poświęcić trochę miejsca szefowi sekcji XX z pokoju nr 13 w gmachu Admiralicji, czyli komandorowi – porucznikowi Ewenowi Montagu.

Urodził się w 1901 r. w bogatej żydowskiej rodzinie bankierskiej z Kensigton. Jego ojciec, baron Louis Samuel Montagu, w 1917 r. wraz z baronem Nathanem Rotschildem i sir Filipem Magnusem założył Antysyjonistyczną Ligę Żydów Brytyjskich, będąc przeciwnikiem deklaracji Balfoura (a ściślej jednej z jej wersji), ale nie idei państwa żydowskiego. Ponieważ wtedy widział je gdzie indziej...

Sam Ewen był prawnikiem, pisarzem, ale przede wszystkim oficerem brytyjskiego wywiadu, mistrzem prowokacji i dezinformacji, który za operację Minceamet dostał Order Imperium Brytyjskiego.

Biedaczek, nie wiedział jednak, że jego młodszy brat Ivor (rocznik 1904) był sowieckim szpiegiem i współpracownikiem GRU. Bo że był filmowcem – komunistą, co się z sowieckimi filmowcami - propagandystami przyjaźnił, nawet z samym Eisensteinem, to cała Anglia wiedziała, ale nie miała mu tego za złe. Był przecież członkiem Fabian Society, założycielem Stowarzyszenia Techników Kinowych i Telewizyjnych, autorem wzruszających filmów o bohaterstwie hiszpańskich komunistów i ich pomocników z międzynarodowego Frontu Ludowego w 1936 roku...

Do współpracy z GRU miał Ivora Montagu zwerbować w 1940 r. sekretarz sowieckiego attache wojskowego w Londynie, Simon Dawidowicz Kremer. Angielska Wikipedia lekceważy problem zdrady młodszego Montagu, twierdząc rozbrajająco, że przecież już od czerwca następnego roku, kiedy Hitler zaatakował ZSRS, obaj bracia znów byli po tej samej stronie frontu (sic!)...

Tymczasem nie jest to wcale takie oczywiste, bo w 1960 r. ujawniono szpiegowskie meldunki sowieckiego agenta o pseudonimie Inteligencja, pochodzące z lat 1940 – 1942, które według znawców problemu były wysyłane właśnie przez Ivora Montagu!

Zresztą podejrzewano go już w 1942 roku, ale mimo założonego podsłuchu na telefon i kontroli korespondencji, nic nie wykryto, co Ewen z MI6 miał przyjąć z ulgą.

Pewne podejrzenia budziła też nieznana na Wyspie miłość Ivora do tenisa stołowego (założył nawet Międzynarodową Federację Tenisa Stołowego i zorganizował pierwsze w Londynie mistrzostwa świata w ping – pongu), którą wielu traktowało jako przykrywkę dla innej działalności, ale znów niczego mu nie udowodniono.

Podobnie jak z kolejnymi meldunkami, odtajnionymi w 1995 r., które „budzą wiele wątpliwości”. No ale, jak pisze bagatelizujący problem, autor angielskiej biografii Ivora Montagu w Wikipedii, nie miał on przecież dostępu do żadnych ważnych informacji (sic!), w przeciwieństwie do takiego Kima Philby’ego na przykład. A poza tym był młodszy z braci Montagu nie tylko filmowcem, ale także miłośnikiem przyrody, walczącym o ochronę ginących gatunków, w tym konia Przewalskiego, a tacy nie mogą przecież być zdrajcami... Zwłaszcza jeśli założyli już w 1934 r. Postępowy Instytut Sztuki Filmowej, a po wojnie działali w Światowej Radzie Pokoju. No i otrzymali Pokojową Nagrodę Leninowskią w 1959 roku. Nic więc dziwnego, że Ivor umarł przez nikogo nie niepokojony w wieku 80 lat, 5 listopada 1984 roku[2].

Tymczasem Ewen z MI6 przeżył brata – komunistę o rok. Po wojnie był wojskowym prokuratorem w brytyjskiej marynarce, a także w l. 1954 – 1962, podobnie jak przed wojną ojciec, prezesem Zjednoczonej Synagogi w Londynie oraz wiceprezesem Stowarzyszenia Anglo – Żydowskiego.

Jak już wspominaliśmy, na motywach operacji Mincemeat napisał książkę „Człowiek, którego nie było”, a nawet wystąpił w jednej z ról w nakręconym na jej podstawie filmie. Umarł 19 lipca 1985 roku, mając 84 lata.

I wszystko by się pięknie zakończyło, gdyby nie kilka poważnych wątpliwości...

Do dzisiaj bowiem nie zostało wyjaśnione, dlaczego po tak precyzyjnej akcji dezinformacyjnej, jaką było Minceament, Messynę, jak proponował gen. Patton, zamiast zająć najpierw, zajęto na końcu operacji Husky, kilka godzin po ewakuacji Niemców na Półwysep Apeniński! I dlaczego tenże gen. Patton, żeby zająć Palermo, musiał udawać, że nie zrozumiał rozkazu wycofania się... „z powodu zakłóceń transmisji”?

A kiedy już Sprzymierzeni wylądowali na Półwyspie Apenińskim, dlaczego nie wybrano najprostszej drogi na Rzym wzdłuż Morza Tyrreńskiego, tylko przez Apeniny i Cassino?

No i przede wszystkim dlaczego, na konferencji w Casablance, w styczniu 1943 roku, odrzucono koncepcję inwazji na Bałkany, na rzecz lądowania na Sycylii?

Jak widać można bardzo dokładnie opisać jakąś operację szpiegowską, nakręcić o niej wiele filmów, a jednak najważniejsze sprawy pozostawić nadal niewyjaśnione.

Czasem nadmiar informacji też jest dezinformacją, zwłaszcza kiedy przy ich powstawaniu i rozpowszechnianiu pracują specjaliści pod egidą Imperium Brytyjskiego, wzmocnieni żydowską inteligencją i tradycją talmudyczno – hagadową, a także pieniędzmi bankierów po obu stronach Kanału La Manche...

No i długą tradycją służb specjalnych, które nie tylko chronią swój kraj przed prawdziwymi wrogami, ale także, stosując misterne prowokacje, stwarzają okazje i preteksty do niszczenia potencjalnych przeciwników oraz wszelkiej konkurencji w dążeniu do zdobycia dominującej pozycji w świecie. W myśl makiawelicznej zasady, że cel uświęca środki.

 

[1] Wytłuszczenie dat celowe i znaczące.

[2] Tego szczęścia nie miał niejaki William Joyce, radiowiec na usługach niemieckiej propagandy, zwany lordem Haw Haw, stracony w 1945 roku przez Brytyjczyków za zdradę stanu, choć nie był nawet brytyjskim poddanym. Z pochodzenia Irlandczyk, urodzony w USA i amerykański obywatel, posiadał też od 1940 r. obywatelstwo niemieckie. Jego stracenie zostało uzasadnione ustawą „O zdradzie stanu” z 1781 r., uznającej za zdrajców Imperium także obywateli krajów, uważanych za sojuszników Korony!

Złośliwi twierdzą jednak, że to praca młodego Joyca dla brytyjskich służb w sekcji B5, stanowiącej dość niezależną komórkę MI5, zajmującej się infiltracją „ekstremistycznych grup politycznych”, w tym irlandzkich republikanów, przypieczętowały los lorda Haw Haw.

Zwłaszcza, że przed wojną całkiem oficjalnie współpracował on z Oswaldem Mosleyem, przywódcą faszystów angielskich, był nawet w pewnym okresie jego zastępcą. A szef B5, Maxwell Knight (o którym w Internecie można czytać tylko po angielsku!), był przyjacielem Joyce’a i w maju 1945 r., specjalnym szyfrogramem, bezkarnie, uprzedził go o planowanym aresztowaniu, umożliwiając krótkotrwałe ukrywanie się małżeństwa Joyce’ów przed Brytyjczykami w Niemczech.

Audycje radiowe Joyce’a były ponoć w czasie wojny równie popularne jak BBC i słuchały ich nawet księżniczki Małgorzata i Elżbieta! Paradoksem jest również, że żona Joyce’a, Margaret, która była rdzenną Angielką, zanim wraz z Williamem w 1940 r. przyjęła także obywatelstwo niemieckie, mimo aresztowania i przewiezienia do Anglii, nigdy nie została o zdradę oskarżona, choć przez całą wojnę nie mniej aktywnie niż mąż współpracowała z niemiecką radiową propagandą.

Część historyków twierdzi obecnie, że William zgodził się podczas procesu zataić fakt współpracy z MI5/B5 i przyjąć wyrok, w zamian za bezpieczeństwo żony, którą po egzekucji męża wypuszczono z więzienia i przewieziono najpierw do Belgii, potem do Niemiec, skąd po paru latach wróciła do Anglii, gdzie zmarła w 1972 roku...

Jak widać łaska królewskich służb na pstrym koniu jeździ.



tagi: huelva  mi5  mi6  mjr martin  e. montagu  operacja husky  dezinformacja 

jolanta-gancarz
9 stycznia 2018 13:26
52     1766    11 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @jolanta-gancarz
9 stycznia 2018 13:37

Realia są uwodzicielsko misterne. Bardziej niż czytane kiedyś powieści o tej tematyce. O jeden most za daleko czy inne... 

Prawda jest ciekawa ...i chcemy wiedzieć więcej. Pytamy:).

.

 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @jolanta-gancarz
9 stycznia 2018 13:40

Jeszcze kilka fotografii:

Huelva na mapie Hiszpanii

Grób "majora Martina" na cmentarzu w Huelvie

Ciało "mjra Martina", wyłowione przez rybaków w Huelvie

"duplikat" legitymacji służbowej "mjra Martina"

"Piękna Pam"

Even Montagu

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Maryla-Sztajer 9 stycznia 2018 13:37
9 stycznia 2018 13:42

W naiązaniu do Pani komentarza zacytuję innego Anglika:

"Gdzie mądry człowiek ukryje liść?"

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @jolanta-gancarz 9 stycznia 2018 13:42
9 stycznia 2018 13:58

:)

Świetny ten tekst i temat:)) Mój ulubiony okres

.

 

zaloguj się by móc komentować


wierzacy-sceptyk @jolanta-gancarz
9 stycznia 2018 14:20

Zniszczenie klasztoru na Monte Casino prez protestantów nie było bezsensowne, wojna z Niemcami była chwilowa a wojna z katolicyzmem była stale

zaloguj się by móc komentować

qwerty @jolanta-gancarz
9 stycznia 2018 14:22

Znakomite cdn?

zaloguj się by móc komentować

slepamanka @jolanta-gancarz 9 stycznia 2018 13:40
9 stycznia 2018 14:36

Gwnym celem Ameryki było nie tyle pokonanie Hitlera, tylko cakowite przejęcie spadku po imperium brytyjskim. Musimy pamiętać że za pomoc woskjową w sprzęcie Brytyjczycy musieli płacić złotem, co i też robili. To właśnie Churchill nalegał by drugi front był otwarty na Bałkanach, a nie w Normandii. Sprawa frontu włoskiego była dla Ameryki sprawą drugorzędną. Dla Ameryki liczyła się współpraca ze Stalinem, jako najważniejszym sojusznikiem. 

Przełom w wojnie lądowej nastąpił rzeczywiście na Łuku Kurskim, ale to nic nie miało wspólnego z tym, że jakoby Niemcy musieli przerzucić część swoich dywizji pancernych na domiemany frot grecki. Nie róbmy z Niemców idiotów, a zwłaszcza z ich wywiadu wojskowego. 

Największym zaskoczeniem dla Niemców po Biltzkriregu, było przede wszystkim innowacje w sowieckiej bronii pancernej i wtedy gen. Guderian powiedział, że jak oni naprodukują tyle czołgów co my mamy, to zostaliśmy pokonani, co też okazało się prawdą na Łuku Kurskim, gdzie Rosjanie mieli przewagę właśnie w czołgach. 

Rewelacje, które Pani podaje kwalifikują się do bajeczek o 007. Wydaje mi się, że Brytyjczycy w powojennych latach naprodukowali mnóstwo filmów, w których to niemiecki wywiad to banda idiotów, zaś oni to sami herosi. 

Nie mogli się nabijać z Amerykanów, bo udział Amerykanów w drugiej wojnie, to fakczynie walka z imperium brytyjskim, które to Amerykanie przejęli po nich. 

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @jolanta-gancarz
9 stycznia 2018 14:50

To przypomnę jeszcze ustawę:

Lend- Lease...

umożliwiała rządowi USA nieodpłatne wspieranie produktami amerykańskiego przemysłu, w tym przemysłu zbrojeniowego, państw walczących z III Rzeszą.

Za lata 1041 - 1945 wyniosła ona 49 mld $. Głównymi beneficjentami była Wielka Brytania i Związek Soviecki.

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Maryla-Sztajer 9 stycznia 2018 14:50
9 stycznia 2018 14:53

Prezydent Roosevelt powiedział o tej ustawie do ówczesnego polskiego ambasadora w Waszyngtonie, że ustawa pomoże nie tylko walczxącym krajom ale i Ameryce...z czego w momencie jej wprowadzania obywatele USA nie zdawali sobie sprawy

.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @jolanta-gancarz
9 stycznia 2018 15:20

Bardzo dziękuję za piękny i pełen ciekawych informacji tekst. A zdanie: "Czasem nadmiar informacji też jest dezinformacją (...)" to maksyma, którą należy zapamiętać. Żeby wprowadzić kogoś w błąd wystarczy, że wywiad danego państwa jedynie coś zasugeruje i od tego momentu przeciwnik jest już skierowany w pożądanym kierunku.

Even Montagu był wnukiem sir Samuela Montagu (liberalnego polityka i jednego z przywódców społeczności żydowskiej w Wielkiej Brytanii) i bratankiem Edwina Samuela Montagu, ministra ds. Indii, ministra amunicji i zaopatrzenia, człowieka z samego środka zarządu imperium, przyjaciela Lloyd George'a i Asquitha, kuzyna sir Herberta Samuela. Edwin był przeciwnikiem syjonizmu i przeciwstawił się planom rozbioru małoazjatyckich posiadłości Turcji. Mocarna rodzina.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @wierzacy-sceptyk 9 stycznia 2018 14:20
9 stycznia 2018 17:04

Miałam na myśli bezsensowne z punktu widzenia militarnego. Podobnie jak ów dziwny wybór "drogi na Rzym".

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @slepamanka 9 stycznia 2018 14:36
9 stycznia 2018 17:06

Słabe kwalifikacje jak na agenturę wuja Sama. Polecam przeczytanie tego tekstu przynajmniej  jeszcze raz. Łącznie z tytułem. Ze zrozumieniem, oczywiście.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @jolanta-gancarz
9 stycznia 2018 17:24

No i jeszcze miejscowość Huelva. Dużo istotnych rzeczy się tu działo i to od starożytności. 

Krzysztof Kolumb z synem w klasztorze La Rabida w Huelvie:

zaloguj się by móc komentować


jolanta-gancarz @Stalagmit 9 stycznia 2018 15:20
9 stycznia 2018 18:00

Rodzina Montagu ponoć wywodzi się spod Poznania (skąd miał przybyć do Londynu dziadek Samuela w 1775 r., a więc po I rozbiorze Polski):

https://jhse.org/articles/vice-versa-samuel-montagu-the-first-lord-swaythling/

Z tą wrogością Edwina dla syjonizmu, to chyba nie do końca pewne, bo gdzieś kiedyś natknęłam się na opinię, że był tylko przeciwnikiem jednej z trzech deklaracji Balfoura, w której najmniej dokładnie było określone prawo żydów do Palestyny. Niestety, nie mogę tego teraz "na szybko" znaleźć w czeluściach moich "archiwów", ale postaram się poszukać. Podobnie jak informację, że w pewnym momencie zarówno Montagu, jak żydzi amerykańscy, mocno popierali projekt Judeopolonii (niekoniecznie pod taką nazwą, ale z taką lokalizacją). Dla Anglików to było chyba wygodniejsze, niż państwo żydowskie w Palestynie, o czym świadczą późniejsze ograniczenia kwot imigracyjnych w Międzywojniu i krwawe zamachy na żołnierzy brytyjskich przed 1948 r. Brytyjczycy zresztą długo rozgrywali Francuzów na Bliskim Wschodzie na zmianę rękami żydów i Arabów.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Maryla-Sztajer 9 stycznia 2018 13:58
9 stycznia 2018 18:01

Bardzo dziękuję. Jak mówią Rosjanie: rada starałas';-)))

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @qwerty 9 stycznia 2018 14:22
9 stycznia 2018 18:02

Dziękuję. Może kiedyś, o innych matrioszkach.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @jolanta-gancarz 9 stycznia 2018 18:00
9 stycznia 2018 18:07

No tak, to są mistrzowie manipulacji - każdemu coś obiecać i nikomu nic nie dać. Osprawach bliskowschodnich jeszcze napiszę w swoich notkach, bo są bardzo ciekawe. 

Mapa świetna. W ogóle nie jest łatwo znaleźć dobrą mapę (zwłaszcza topograficzną) w internecie.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Stalagmit 9 stycznia 2018 17:24
9 stycznia 2018 18:14

Bardzo dziękuję za wspaniałe ilustracje. Od pewnego czasu zastanawia mnie, że ci sprytni Angole jednak ciągle muszą iść czyimś śladem, jak rasowi rozbójnicy. Ponoć Kolumb miał swoje usługi najpierw Henrykowi VII zaproponować, a po odmowie zwrócił się dopiero do władców Kastylii. Tak przynajmniej twierdzi Hakluyt, przywołując przy okazji Cabotta, jako tego, co dał Anglikom prawo do Ameryki, bo miał dotrzeć do Nowej Funlandii i Labradoru kilka lat po Kolumbie.

Sami się jakoś nie pchali na dziewicze wyprawy, tylko kradli sukcesy innych (Henryk Żeglarza, Magellan). Nawet ta wyprawa Drake'a na hiszpańsakie miasta nad Oceanem Spokojnym jest jakaś podejrzana i wcale nie wiadomo, jaką drogą i gdzie on naprawdę popłynął i skąd przywiózł Elce łupy.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @jolanta-gancarz 9 stycznia 2018 18:14
9 stycznia 2018 18:17

Najlepsza jest jedna nazwa statku angielskiego z czasów Drake'a: "Nadzieja ubogich".

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Stalagmit 9 stycznia 2018 18:07
9 stycznia 2018 18:21

Chwilę mi zajęło szukanie, ale chciałam, żeby oprócz innych szczegółów, była wyraźnie widoczna rzeka Tinto (Rio Tinto). Pan wie, dlaczego;-)

Swoją drogą zastanawiam się, jak jest z prawami autorskimi do takich internetowych grafik? Czy one należą do domeny publicznej, czy ktoś może je zastrzec, jako właściciel?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @jolanta-gancarz
9 stycznia 2018 19:44

"No i przede wszystkim dlaczego, na konferencji w Casablance, w styczniu 1943 roku, odrzucono koncepcję inwazji na Bałkany, na rzecz lądowania na Sycylii?"

Bałkany przehandlowano  Stalinowi za to, żeby Sowiety  nie  zawarły separatystycznego pokoju z Hitlerem.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @jolanta-gancarz 9 stycznia 2018 18:14
9 stycznia 2018 19:53

Przed Kolumbem byli baskijscy rybacy polujacy na wieloryby i dorsza. Baskowie podpatrzyli technologie od Wikingow.

https://rud.is/cod/the-basque-and-vikings.html

https://www.smithsonianmag.com/arts-culture/the-basques-were-here-43953489/

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @jolanta-gancarz
9 stycznia 2018 19:53

Tropicielko czytałam z zapartym tchem! Dziękuję za historię i za konstatację o ciągłej dezinformacji

zaloguj się by móc komentować

wierzacy-sceptyk @jolanta-gancarz 9 stycznia 2018 17:04
9 stycznia 2018 20:02

Dlatego wojny nie zostawia się żołnierzom tylko politykom.

To jest zbyt poważna sprawa.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda 9 stycznia 2018 19:44
9 stycznia 2018 20:04

Tak, bo USA dużo zainwestowały

.

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit 9 stycznia 2018 18:17
9 stycznia 2018 20:14

angielski humor też na służbie imperialnej narracji....

szkoda, że nie nazwali później swoich stateczków "Hunger&Death" albo "50% less", bo tyle zostało zwycięskiej floty po przetrzebieniu jej przez głód i choroby, a Elka nagle zapomniała, że muszą coś zjeść i być leczeni

zaloguj się by móc komentować

slepamanka @Maryla-Sztajer 9 stycznia 2018 17:30
10 stycznia 2018 04:16

Ależ ja przyznałam się otwartym tekstem, że jestem ruską agentką, osobiście zadaniowaną przez Władimira Władimirowicza. Było to wtedy, gdy napisałam że jak Polska może liczyć na tą zgraję banderowców, kiedy nas najedzie ruska barbaria, to oni nas nigdy nie obronią, skoro oddali bez jednego strzału swój największy attut strategiczny, jakim był dla   Ukrainy półwysep Krymski. Tylko ruska agentka mogła coś takiego napisać, godząc w wieczną przyjaźń polsko-banderowską.

zaloguj się by móc komentować

slepamanka @jolanta-gancarz 9 stycznia 2018 17:06
10 stycznia 2018 04:45

Szanowna Pani Jolu

Swego czasu byłam zakwalifikowana jako ruska agentka, do czego się przyznałam otwartym tekstem.

Swoje kwalifikacje jako agentki wuja Sama, pozostawiam Pani ocenie, którą to przyjmuję z pokorą.

Ponownie przeczytałam z uwagą Pani tekst, zgodnie z Pani zaleceniem, który to utwierdził mnie w mojej ocenie na temat tego co Pani napisała. Brytyjczycy jak to bywa w ich zwyczaju, wypisują niestworzone historie a la James Bond,  podkreślając swoją "niesamowitą" inwencję wywiadowczą, jak również swoją porażającą skuteczność. 

Hitler dobrze wiedział poprzez swój wywiad o zamiarach Amerykanów przejęcia  całkowitego terenów brytyjskiego imperium, djąc brytyjczykom do zrozumienia,że Niemcy będą rządzić sobie Eurazją respektując terytoria brytyjskie, jednak Churchill odrzucił zdecydowanie te niemieckie propozycje. 

Niemcy nie zwolnili żadnych jednostek z frontu wschodniego przed decydującą bitwą na Łuku Kurskim. Jak napisałam, We Włoszech mieli swoje jednostki pancerne od czasu kiedy to rozpoczęli wojnę z Wielką Brytanią. Gen Patton uważał że nie należy rozpoczynać włoskiej kampanii, gdyż Niemcy byli bardzo dobrze okopani w górzystym terenie Włoch, co też potwierdził przebieg włoskiej kampanii.

Na zakończenie  podam Pani, iż Niemcy przez całyczas mieli swoje źródło wywiadowcze przy samym Churchillu, które to do końca wojny pozostało niewykryte. Mówił o tym gen. Rowny na spotkaniu w Chicago parę lat temu. Na razie tyle, czekam na odpowiedź.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @jolanta-gancarz 9 stycznia 2018 18:21
10 stycznia 2018 09:44

Wiem, wiem :) A teraz chciałem się odnieść do dyskusji, która się tu przed chwilą wywiązała (@ slepamanka):

1. Nie ulega wątpliwości, że filmy typu James Bond i inne to propaganda i że Brytyjczycy, jak zresztą chyba wszyscy nadmiernie zachwalają swoje osiągnięcia i tuszują błędy. Trzeba jednak pamiętać, że korzenie angielskiej służby wywiadowczej sięgają co najmniej czasów Edwada II Plantageneta (1327-1377) a nawet jeszcze wcześniejszych. W czasach Elżbiety II sekretarz stanu sir Francis Walshingam dysponował służbą wywiadowczą i kontrwywiadowczą, która uchodziła za najlepszą na świecie. W czasach Cromwella Thomas Scott i John Thurloe jeszcze bardziej rozbudowali wewnętrzną i zagraniczą siatkę wywiadowczą. Rozwinięto system kierowania siatką płatnych, bądź zmuszanych szantażem do współpracy agentów. To za Cromwella zaczęto ściśle egzekwować zasadę, że agentowi przedstawia się tylko tyle wiedzy, ile mu jest potrzebne do wykonania zadania, a większość informacji spoczywa w ręku kierownictwa wywiadowczego. Z czasem wprowadzono zasadę, że służba wywiadowcza dla korony jest zaszczytem i jednocześnie obowiązkiem dla każdego Brytyjczyka. W czasach imperium brytyjskiego (XVIII-XX wiek) wywiad i kontrwywiad zostały jeszcze bardziej rozbudowane. Nie sposób było zarządzać tak ogromnymi obszarami świata bez silnej i skutecznej służby wywiadowczej i kontrwywiadowczej. Trzeba było też rozbudować struktury rozpoznania i siatki w krajach poza imperium, które uważano za potencjalnych przeciwników. Rozwinięto do perfekcji zwłaszcza sposoby zakulisowego inspirowania działań przeciwników i sojuszników, system kontroli agentów i metody sekretnego sterowania ludźmi i organizacjami.

2. W okresie II wojny światowej niemal wszyscy niemieccy agenci w Wielkiej Brytanii zostali przechwyceni przez Secret Intelligence Service i byli ściśle kontrolowani przez SIS dzięki systemowi zwanemu Double-Cross. Jeśli istniał jakiś agent niemiecki w otoczeniu Churchilla, to jest wielce prawdopodobne, że tak jak inni przechwyceni agenci przekazywał centrali wywiadowczej w Berlinie fałszywe informacje. 

3. Niemcy nie trzymali swoich dywizji pancernych we Włoszech od początku wojny z Anglią (1939), ale dopiero od 1943 roku. 

4. Istniały kontakty wywiadowcze i nieoficjalne negocjacje na wysokim szczeblu między Niemcami i Brytyjczykami. Pośrednikiem był tu zwłaszcza adm. Wilhelm Canaris. Warto też sobie przypomnieć niefortunny lot R. Hessa do Anglii w 1941 roku. Cały czas próby zawarcia odrębnego pokoju brytyjsko-niemieckiego były sondowane z obydwu stron.

Trudno nie zauważyć skuteczności brytyjskiego wywiadu i zagrożeń, które stwarza on zarówno dla przeciwników, jak i dla sojuszników. Nie chodzi tu o propagandowe wychwalanie zasług tej słżby, ale po prostu zdanie sobie sprawy, że wywiad angielski jest skuteczny i groźny, czego wiele państw doświadczyło.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @slepamanka 10 stycznia 2018 04:16
10 stycznia 2018 09:57

Ależ ja to pamiętam:))) Dlatego ośmieliłam się...:))...

.

 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Stalagmit 9 stycznia 2018 18:17
10 stycznia 2018 13:16

Piękne;-). No, ale przecież w narracji angielskiej Drake to takie skrzyżowanie naszego Janosika z ich Robin Hoodem. W końcu na te łupy nie tylko Elka czekała. Starczyło na chleb i igrzyska.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @deszcznocity 9 stycznia 2018 19:53
10 stycznia 2018 13:21

Ciekawe, że do tych Wikingów Imperium się nie przyznaje, choć od 1066 r. mogli by śmiało. Baskami też wolą się nie chwalić głośno, wybierając Cabotta, choć był Włochem, tyle że oficjalnie także na służbie Henryka VII (także, bo wcześniej słuzył Wenecji).

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @ainolatak 9 stycznia 2018 19:53
10 stycznia 2018 13:22

Jak widzisz, nie wszyscy zrozumieli o czym jest ten tekst;-). No, ale skoro się sami do ślepoty przyznają, to ja już nic nie mogę poradzić.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Stalagmit 10 stycznia 2018 09:44
10 stycznia 2018 13:30

Bardzo dziękuję za pomoc pod moją nieobecność. Mam jednak wrażenie, że Ślepej Mańki nie przekonamy, bo jest zafiksowana na swojej wiedzy i poglądach, a do tego mocno utożsamia się z nową ojczyzną, której honoru postanowiła bronić, czy trzeba, czy nie trzeba. Bo mój tekst nie jest ani trochę o USA (z wyjątkiem uwag o gen. Pattonie, którego tragiczny los znamy), ale o piętrowych dezinformacjach (do dziś właściwie nie tylko nie rozszyfrowanych, ale nawet nie badanych), co widać nawet w tytule.

Tym bardziej dziękuję za ważne wyjaśnienia i uzupełnienia.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @slepamanka 10 stycznia 2018 04:45
10 stycznia 2018 13:48

No i cóż ja mam Pani odpowiedzieć, skoro po kolejnym czytaniu nadal nie zrozumiała Pani, o czym jest mój tekst, choć sam tytuł mówi już wszystko. Oczywiście pod warunkiem, że wie Pani, co to są matrioszki.

Z całą pewnością nigdzie nie wypowiadałam się o jakichkolwiek zamiarach Amerykanów, natomiast wymieniłam kilka epizodów II wojny, w których brali udział, z bombardowaniem klasztoru na Monte Cassino włącznie. No i poświęciłam kilka zdań gen. Pattonowi, który chyba również nie został przez swoje dowództwo poinformowany o celach operacji, w którą miał się zaangażować. Okazał się bardziej żołnierzem niż politykiem, więc być może to przypieczętowalo jego los.

Natomiast co do faktów, o których ponoć genetlmeni nie dyskutują, to nic nie poradzę na Pani głebokie przekonania o przebiegu różnych wydarzeń. Mogę co najwyżej dać link do innego tekstu, nie mojego oczywiście, gdzie jest też bibliografia. Czy wpłynie to na Pani wiedzę? To już nie mój problem. Ale gdyby się Pani nie chciało czytać całości, to oprócz linku zacytuję jeszcze stosowny fragment:

"3 sierpnia Fronty Stepowy i Woroneski przeprowadziły operację „Wódz Rumiancew”, która odrzuciła z kolei 4 Armię Pancerną Hotha, osłabioną dodatkowo wycofaniem II Korpusu Pancernego SS skierowanego do Włoch, gdzie w wyniku operacji „Husky” wylądowali Alianci."

I źródło cytatu: https://histmag.org/Bitwa-na-Luku-Kurskim-rozstrzygniecie-na-wschodnim-froncie-8123/3

A na przyszłość proszę lepiej się przygotować do obrony swoich przekonań, a nie na zasadzie "golono - strzyżono". Może chociaż kilka linków albo tytułów, gdzie inne fakty są przedstawione, niż w moim tekście. Bo autorytet jakiegoś gen. Rownego (kto to jest?!) na mnie nie działa.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda 9 stycznia 2018 19:44
10 stycznia 2018 14:30

Conferencja w Casablance...

Mój poniekąd krajan przez miedzę, ambasador Jan Ciechanowski wspomina spotkanie Sikorskiego z Roosveltem przed tą konferencją. Sikorski zabiegał w Waszyngtonie o stosownie sformułowany list prezydenta do Stalina. Miał konkretne oczekiwania, np co do stanowiska w kwestii terytorialnej ...na co prezydent oświadczył mu, że :

"nie może wchodzić w takie szczegóły, a to ze względu na otwarcie deklarowaną przez Stany Zjednoczone politykę niedyskutowania o kwestiach terytorialnych w czasie wojny".

.

Jednocześnie trwała dziwna polityka USA w stosunku do gen Darlana ( był w Algierze jako admirał wojsk Vichy - ale na innej niż Petain pozycji do Aliantów)...i dp de Gaule'a.

Dużo się tam działo.

Myślę że niedyskutowanie o terytoriach po wojnie znamienne.

.

 

zaloguj się by móc komentować

slepamanka @Stalagmit 10 stycznia 2018 09:44
10 stycznia 2018 14:37

Dzięki skuteczności wywiadu brytyjskiego, Wielka Brytania okazała się największym przegranym wsród wygranych drugiej wojny. Brytyjczycy mieli bardzo zbiurokratyzowany wywiad, przez co ten działał wolno i nie zawsze informacje docierały na czas. Na szczęście dla Polski imperium brytyjskie straciło swoje posiadłości na rzecz Amerykanów, gdyż to było ich głównym celem. Napuścić  na siebie Niemców i Brytyjczyków, by następpnie w stoosownym momencie wejść do wojny. 

Hitler proponował Churchilowi rozsądny pokój, ten go  jednak odrzucił, kto wie czy wewnątrz brytyjskiego ośrodka decyzyjnego nie działała skuteczna agentura amerykańska. 

zaloguj się by móc komentować

slepamanka @jolanta-gancarz 10 stycznia 2018 13:48
10 stycznia 2018 15:01

Zacznę od końca. Gen. Rowny za czasów Reagana, był jednym z negocjatorów, by osiągnąć porozumienie w sprawie rakiet z ZSRR. Wcześniej pracował w wywiadzie i był polskiego pochodzenia. 

Odniosłam się tylko do części tekstu w sprawie operacji wywiadowczej skomplikowanej bardzo przez brytyjczyków, no ale oni zawsze tacy byli skuteczni. Najskuteczniejszym wywiadem dysponowała rodzina Rodschildów, oraz inne kompanie handlowe, ale one nigdy podzcas wojny nie współpracowały z wywiadem brytyjskim, gdyż po pierwsze wiedziały już o celach amerykańskich, a po drugie miały celle odmienne od celów Churchilla, na szczeście dla Polski, co trzeba podkreślić.

Niemcyy doskonale wiedzieli że na Łuku Kurskim będzie decydująca bitwa, więc nawet odesłanie jednego  korpusu czy też go pozostawienie nie zmieniłoby losów bitwy, gdyż Rosjanie mielli ogromną ilość czołgów, a to było decydujące.   Niemcy doskonale wiedzieli o operacji w Normandii, tylko że w porównaniu z ogromną ilością sprzętu jaką dysponoowali Amerykanie nie mieli żadnych szans. Brytyjczycy od czasów bitwy o Anglię byli juz tylko tłem dla Ameryki. 

Churchill w swoich pamiętnikach jakoś tentemat dyskretnie pomija, a był on faktycznym grabarzem imperium. 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @jolanta-gancarz
10 stycznia 2018 15:18

Wywiad Brytyjski 

..to złożona struktura. I poszczególne jego jednostki miały różną podległość.

Wywiad wojskowy - podlegał Ministerstwu Wojny

Wywiad Marynarki Wojennej - Admiralicji

Wywiad Lotniczy - Ministerstwu Lotnictwa

Jeszcze wywiad gospodarczy - podległy Ministerstwu Wojny Ekonomicznej

Wywiad Ofensywny SIS/MI6 był oddzielony od obronnego MI5.

Odpowiedni: Min, Spr ZAgr. i MSW.

Poza tym SOE - Special Overseas Executive - teoretycznie od sabotazu - realnie wybijał się na samodzielność.

.

Pracę wywiadu brytyjskiego koordynował Joint Intelligence Service - teoretycznie. Służby były zdecydowane utrzymać samodzielność.

.

To tylko struktura...mogę tak dalej:)).

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @jolanta-gancarz
10 stycznia 2018 15:59

Jeszcze anegdota.

Sir John Coleville zaufany sekretarz wojenny Churchilla określił ofensywny wywiad wojenny angielski jako bardzo słaby. Nie potrafił udzielić pewnych informacji o ruchach wofs niemieckich.

Wzięte z : J. Coleville, The Fringest of Power - Downing Street Diaries 1939 - 1945, London 1985

.

OT

Jeszcze warto wiedzieć, że od poczatku była współpraca z polskim wtwiadem...i była ona długo jedyną pomoca. Oceniana jako najpoważniejsza ze wszystkich.

.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Maryla-Sztajer 10 stycznia 2018 15:59
10 stycznia 2018 17:29

To prawda, ale tak często właśnie wygląda sprawność po angielsku: przejąć cudze aktywa, cudzych ludzi i ich umiejętności i posługiwać się nimi dla własne korzyści. To typowo brytyjska metoda sterowania ludźmi.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @slepamanka 10 stycznia 2018 15:01
10 stycznia 2018 17:38

O tych niemieckich sukcesach wywiadowczych (i innych) to może by Pani porozmawiała z krewnymi ofiar bombardowania Hamburga czy Drezna.

Natomiast wiadomości o śmierci Imperium są co nieco przesadzone. Brytole się dobrze do tego "pogrzebu" przygotowywali od 1931 r. Tak skutecznie, że teraz nikt nie wyobraża sobie nieznajomości angielskiego (wcale nie ze względu na Amerykę) na swiecie, z Chinami włącznie, a Wspólnota Brytyjska (czy jak ją tam teraz nazywają) wzbogaciła się nawet o 2 członków, którzy nigdy kolonią angielską nie byli:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wsp%C3%B3lnota_Narod%C3%B3w

Mimo, że wśród tych kilkudziesięciu państw są republiki, to Elżbieta II jest głową całej Wspólnoty Narodów. A Grzegorz Braun wielokrotnie podkreślał, w związku z procesem Mary Wagner, że wyroki kanadyjskiego sądu były wydawane w imieniu JKM.

Na koniec jeszcze takie zestawienie:

http://forsal.pl/galerie/979041,duze-zdjecie,1,indeks-globalnych-centrow-finansowych-gfci-awans-warszawy-najwieksze-centra-finansowe-swiata.html

I proszę mi jeszcze powiedzieć, jak to było z tymi amerykańskimi sukcesami w Korei za Stalina i trochę później w Wietnamie? I kto kogo za łeb trzyma w sprawie pewnego państwa, położonego w Palestynie?

Proszę też pamiętać, że Beatlesi grali i śpiewali już wtedy, gdy w USA królował Paul Anka i Elvis. A Lennon skończył za oceanem, po wykonaniu misji;-)

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Stalagmit 10 stycznia 2018 17:29
10 stycznia 2018 17:40

Akurat czytam fragmenty różnych materiałów dyplomatycznych....O Anglikach. Fascynujące. 

Jest o wartości wywiadu AK ... o PW . 

Sorry za OT

,

 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Maryla-Sztajer 10 stycznia 2018 15:18
10 stycznia 2018 17:44

Wszyscy jednak zgodnie pracowali dla HM. W razie drobnych wpadek nadrabiali propagandą (właściwie czas teraźniejszy bardziej wskazany). Tak skutecznie, że jedyny Polak w filmie o Enigmie, to zdrajca. Który się w ten sposób mści za Katyń! Niewdzięcznik jeden!

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @jolanta-gancarz 10 stycznia 2018 17:44
10 stycznia 2018 17:52

Tak, jasne:)

Po prostu akurat czytam i "mi się wpisało"

.

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @jolanta-gancarz
10 stycznia 2018 21:34

Świetny tekst. Wnioski nawet nie są potrzebne. Zestawienie faktów mówi samo za siebie. Chociaż wiele tu jest białych plam. 

"Jak widać łaska królewskich służb na pstrym koniu jeździ" Ależ skąd. W końcu żona dożyła spokojnie do 1972. 

zaloguj się by móc komentować

slepamanka @jolanta-gancarz 10 stycznia 2018 17:38
11 stycznia 2018 04:57

Niemiecki wywiad informował o nalotach na Hamburg,  ale mimo tego Niemcy nie byli w stanie zapewnić skutecznej ochrony, podobnie było z niemieckimi nalotami na Londyn. Sprawa Drezna to jest już zakończenie wojny i Niemcy nie moglli już nic zrobić by powstrzymać bezkarne naloty bomboowe na całkowicie bezbronne miasto. Za to bombardowanie Drezna Churchiill powinien być sądzony jako zbrodniarz wojenny. 

Do tego jak to Pani nazywa "pogrzebu" brytyjczycy wogóle byli nieprzygotowani, raczej była przygotowana część elit gospodarczych i finansowych, które to współpracowały z Amerykanami. Na pewno jest część prawdy w twierdzeniu, że jednym  z celów przystąpienie do wojny Ameryki było zniszczenie imperium Rotschildów, bo przecież ta rodzina najwięcej straciła  w wyniku drugiej wojny.

Popularność języka angielskiego wcale nie wynika z "osiągnięć brytyjczyków podczas wojny, to z tradycji kolonialnej. Ktokolwiek z ludności tubylczej chciał robić jakąkolwiek karierę musiał mówić po angielsku. Można to nazwać naturalnym przymusem. Identycznie jest z językiem hiszpańskim i francuskim. 

W tej chwili w Stanach angielski pomimo iż jest językiem urzędowym, jesst pwoli wypierany przez hiszpański, widać to  zwłaszcza w Chicago, gdzie na prawie każdej instytucji widnieje zachęcający napis: "Mowimy po hiszpańsku". Cóż z tego że poszczególne kolonie, teraz niepodległe państwa, maja skopiowany system brytyjski, jak rząd brytyjski nie ma prawie żadnego  wpływu na swoje dawne główne kolonie. 

Co sie tyczy sprawy Korei, to  Ameryka przegrała dlatego, że nie dano możliwości wykończenia komunistów, tak jak to chciał przeprowadzić gen. McArthur. Za jego odwołaniem stała dobrze lokowana komunistyczna agentura w Waszyngtonie zwana "deep state". Co do Wietnamu to wojnę wewnętrzną prowadziła lewicująca prasa. W wyniku tej wojny zapoczątkowanej tzw. rewolucją seksualną dszło do wymiany elit: elity anglosaskie zostały zastąpione elitami żydowskimi, z katastrofalnym skutkiem dla  Ameryki, jak również świata. Za czasów prez. Reagana doszli do władzy komunizujący neokoni, którzy to postawili na pierwszym miejscu Izrael w polityce zagranicznej przed USA z jakim skutkiem, to najleppiej przekonalli się o tym Amerykanie, oraz inne kraje zaatakowane z rozkazu  Izraela. 

Mam nadzieję że wpływ deep statena politykę amerykańską szybko się zakończy, bo inaczej Ameryka padnie. 

 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Stalagmit 10 stycznia 2018 17:29
11 stycznia 2018 08:25

uczyć należy sie od wszystkich: przejmowanie i/lub odwracanie funktorów, przekształcanie strat w korzyści, etc - to jest elementarz edukacyjny; dezinformacja oraz technika zbierania informacji przydaja się w zyciu codziennym, patrz: Medyczne haki WSI http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/medyczne-haki-wsi/rk4hs

to jest jeden z wielu przykładów wojny dezinformacyjnej/innej i brytyjczyków tutaj nie ma

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Magazynier 10 stycznia 2018 21:34
11 stycznia 2018 14:20

Dzięki, Wacku. Jak widać dobrze być angielską żoną;-)))

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować