-

jolanta-gancarz

Uzupełniając Rotmeistra...

Po raz kolejny muszę podziękować Rotmeistrowi za inspirację. Ten tekst nie jest nowy, został już kiedyś opublikowany w ramach większej całości (mała zgadka: gdzie?). Myślę, że warto go jednak przypomnieć, bo mocno wiąże się z zamieszczonymi ostatnio przez naszego drogiego kronikarza tekstami tak źródlowymi, jak i opracowaniami XIX - wiecznych historyków. Tym bardziej, że nie ujmując niczego Hirschbergowi, trzeba jednak pamiętać, że jego stosunek do Jana Olbrachta oraz Aleksandra był typowy dla historyków, piszących w zaborze austriackim. Podobnie jak dziwny kult dla Zygmunta Starego...

Tymczasem obaj starsi Jagiellonowie panowali i żyli wyjątkowo krótko (zwolennicy teorii spiskowych mogliby się pochylić nad tym faktem, zwłaszcza wobec nagłej śmierci Jana Olbrachta w Prusach, podczas próby dyscyplinowania krnąbrnego poddanego, który odmówił złożenia hołdu lennego swojemu władcy!), a wszystkie póxniejsze problemy, tak wewnętrzne, jak międzynarodowe, dały znać o sobie z wyjątkową siłą.

Spróbujmy jakąś część tych spraw opisać. Mamy ostatnią ćwierć XV wieku...

Od kilkudziesięciu lat toczy się ostra walka Habsburgów o władzę w Czechach i na Węgrzech, gdzie podobnie jak w Polsce i na Litwie panują Jagiellonowie.

Ci ostatni nie są wprawdzie wystarczająco solidarni w działaniach, ale na tyle jednak silni, żeby w sytuacji zagrożenia stworzyć, zwłaszcza pod koniec XV i na początku XVI wieku, przeciwwagę dla ambicji cesarza Fryderyka III i jego syna Maksymiliana.

Dlatego wspierani przez Fuggerów i ich licznych agentów, także Bonerów, rozpoczynają Habsburgowie cały szereg zabiegów, nie tyle dyplomatycznych, co makiawelicznych, aby pozyskać do walki z Jagiellonami pozornie egzotycznych sojuszników, jakimi mogliby się wydawać moskiewscy książęta, albo władcy Porty.

W roku 1486 zjawia się więc w Moskwie Mikołaj Popiel, agent cesarski rodem z Wrocławia, aby wysondować możliwość współpracy przeciw Polsce...

Trzy lata później padają już pod adresem księcia moskiewskiego, Iwana III, konkretne propozycje sojuszu antyjagiellońskiego, z obietnicą nadania mu przez cesarza korony króla całej Rusi, także tej w granicach Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego.

W lipcu 1490 roku w Moskwie zostaje zaprzysiężony układ, na mocy którego moskiewscy kniaziowie mają dopomóc Habsburgom w opanowaniu Węgier, w zamian za wsparcie ich w walce o Kijów. Podczas walk o władzę na Węgrzech po śmierci Macieja Korwina ten układ dwustronny zamienia się już w związek Rzeszy, zakonu krzyżackiego i inflanckiego, Szwecji, Moskwy, Chanatu Krymskiego oraz Wołoszczyzny, skierowany przeciw Jagiellonom i otaczający ich państwa ciasnym pierścieniem wrogów.

Na szczęście poczucie zagrożenia tym razem jednoczy skłóconych zwykle potomków Kazimierza Jagiellończyka i udaje im się, dzięki układowi w Preszburgu oraz sojuszowi z Francją, odsunąć na kilka lat niebezpieczeństwo walki na wielu frontach.

Następca Fryderyka III, cesarz Maksymilian, nie daje jednak za wygraną...

W 1501 roku ogłasza nieważność traktatu toruńskiego z 1466 roku i zachęca wielkiego mistrza krzyżackiego do buntu przeciwko jego suzerenowi, królowi polskiemu, czyli odmowy złożenia mu hołdu lennego, co jak już wiemy, Krzyżak chętnie wykonał.

Dziwnym zrządzeniem losu, mający go przywołać do porządku przy pomocy wojsk koronnych król Jan Olbracht, niespodziewanie umiera w Toruniu, wkrótce po wkroczeniu do Prus...

Dalsze lata XVI wieku przynoszą nowe misje „dyplomatyczne” habsburskich agentów w Moskwie. Ich skutkiem będzie kolejny najazd moskiewski na ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego w 1508 roku, przy pełnej świadomości wielkiego księcia Wasyla, że lennik polskiego króla, mistrz zakonu inflanckiego, nie przyjdzie Litwie z pomocą, bo zakazał mu tego niemiecki cesarz!

Kolejna, wyjątkowo groźna, wymierzona w Polskę akcja Habsburgów nastąpiła po ślubie Zygmunta Starego z Barbarą Zapolyą i zawarciu sojuszniczego układu z Zapolyami 19 lutego 1512 roku.

Znów wrogą nam koalicję tworzą: cesarz Maksymilian, Albrecht Hohenzollern, książęta sascy, Brandenburgia, Dania, Inflanty oraz Moskwa.

Oddajmy zresztą głos historykowi (wszystkie cytaty pochodzą z książki Ludwika Kolankowskiego, Polska Jagiellonów, Lwów 1936)

Dotarłszy drogą przez Prusy i Inflanty w lutym 1514 r. do Moskwy, zaproponował legat cesarski Wasilowi przymierze zaczepno – obronne przeciw Zygmuntowi (...). W ostatnich dniach lutego był akt sojuszu Wiednia z Moskwą gotów. Zobowiązywał się w nim Wasil do poparcia cesarza w walce o niezawisłość krzyżactwa i odbiór Prus, Maksymilian zaś dawał Wasilowi, tytułowanemu tu po raz pierwszy cesarzem i panem wszystkich Rusów, swą pomoc dla zdobycia Kijowa, Smoleńska, Połocka, Witebska i dalszych grodów ruskich. Przymierze wiązało obu kontrahentów dożywotnio i nakazywało im natychmiastowe zbrojne wystąpienie.”

Efektem tego układu była kolejna wojna z Moskwą, która przyniosła Polsce nie tylko utratę Smoleńska w lipcu 1514 roku, ale znacznie bardziej dalekosiężne skutki.

Od tego bowiem momentu rozpoczyna się stopniowa przewaga Moskwy w walce o ziemie dawnych księstw ruskich i to mimo świetnego zwycięstwa polskiego pod Orszą 8 września 1514 roku.

Inicjatywa w działaniach zarówno militarnych, jak dyplomatycznych przejdzie w ręce kniaziów moskiewskich, dowartościowanych przez Habsburgów tytułem cesarza i pana wszystkich Rusinów.

Polacy przez kolejne stulecia będą przeważnie w defensywie, nie licząc krótkich epizodów za panowania Stefana Batorego i Zygmunta III Wazy.

Wiele wskazuje również, że także śmierć młodej królowej Barbary 2 października 1515 roku nie była całkiem naturalna...

Oczywiście arcychrześcijański cesarz oferuje teraz Zygmuntowi Staremu pośrednictwo w rokowaniach pokojowych z Moskwą, ale ich skutek jest taki, że kniaź Wasil w najlepsze dogaduje się w tym czasie z Turcją do wspólnej walki o nadczarnomorskie lenna Polski!

W 1517 roku powstaje jeszcze bardziej oryginalne porozumienie, oczywiście „bez wiedzy i zgody cesarza”.

Chodzi o akt sojuszu Moskwy z zakonem krzyżackim z 10 marca 1517 roku, skierowanego przeciw Koronie i Litwie.

Wasyl zobowiązał się do wsparcia krzyżaków kwotą, potrzebną na zaciąg 10 tysięcy piechurów i 2 tysięcy jazdy.

Wkrótce w Kłajpedzie swoją przysięgą zatwierdzi ten traktat sam wielki mistrz Albrecht Hohenzollern, prywatnie ulubiony siostrzeniec Zygmunta Starego i adresat serdecznych listów Josta Ludwika Decjusza oraz całego klanu Bonerów...

Dogrywanie szczegółów porozumień wojennych trwało jeszcze prawie dwa lata.

W tym czasie wojska moskiewskie nieustannie niszczyły pogranicza litewskie, przygotowując grunt pod otwarcie „drugiego frontu” w Prusach.

Na ten cel otrzymał Wasyl w Pskowie 50 tysięcy florenów w srebrnych sztabach, jak pisze Kolankowski: „jako zaliczkę swych subsydiów”.

Po takich przygotowaniach, wspartych jeszcze najazdami tatarskimi na Podole i Ruś Koronną, w grudniu 1519 roku wybucha wojna z zakonem krzyżackim, przerwana po dwóch latach rozejmem czteroletnim, a zakończona ostatecznie owym tragicznym w skutkach, a zupełnie niespodziewanym (wobec zdecydowanej polskiej przewagi!), hołdem pruskim.

Jakże cynicznie brzmią słowa ówczesnego podkanclerzego, biskupa Piotra Tomickiego:

Król i senat nie mieli nic do żądania, lecz przyjęli to, co Albrecht dobrowolnie dawał.

Tymczasem Ludwik Kolankowski tak z goryczą przedstawia rzeczywistą sytuację byłego wielkiego mistrza krzyżackiego:

Nie miał bowiem nic do dania Polsce, bliski kompletnego bankructwa, Albrecht, i nie przyjmował on dobrowolnie – jak twierdzi Tomicki – zobowiązania "na wolny dotychczas swój kraj", lecz właśnie z ręki Polski i pod jej dopiero ochroną otrzymywał na własność cudze, kościelne, zawisłe już i przedtem od Korony, ziemie. Na domiar, warując mu pierwsze, obok króla, miejsce w senacie, dopłacano po 4 tysiące złotych dożywotniego uposażenia.

W następnym roku utracą Jagiellonowie bezpowrotnie, wraz ze śmiercią młodego króla Ludwika pod Mohaczem, panowanie w Czechach i na Wegrzech...

Na pocieszenie przyłączone zostanie do Korony Mazowsze, po tajemniczej śmierci ostatnich tamtejszych Piastów, którym Zanobi de Gianotis Romanus wzniesie renesansowe nagrobki...

Nie wiadomo co miał wtedy w głowie król Zygmunt Stary, pochłonięty chyba bardziej niż troską o państwo, sprawą budowy swojej nowej siedziby, zarówno doczesnej jak „wiecznej”, wspierany w tych zamiarach przez uszlachconych decyzją cesarza Maksymiliana Bonerów.

Za jakież to zasługi, nie pytają jednak polscy historycy...

 

 

 

 



tagi:

jolanta-gancarz
18 lipca 2017 19:12
8     575    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
rotmeister @jolanta-gancarz
18 lipca 2017 22:04

To przecież nieprawda. Nigdy nie było żadnych spisków, knowań i zakulisowych działań. Wszystko działo sie otwarcie, wszyscy (poza Polakami rzecz jasna) chcieli pokoju, tolerancji i dobrobytu. Wojny wybuchały z powodu "wzrostu napięcia międzynarodowego". I tak dalej....;)

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @jolanta-gancarz
19 lipca 2017 10:35

Dodaj do tego ruch, za przeproszeniem, koncyliarystyczny, którego zwolennicy postulowali zrównanie soboru z papieżem. Najgłośniej za koncyliaryzmem wrzeszczeli Niemcy z cysorzem na czele. Z cysorzem, co to palcem nie kiwnął, gdy Turcy zajmowali kolejne ziemie europejskie katolickie. W wiekach piętnastym i szesnastym tak było, a teraz jest identycznie.

Tak się ujawnia pogańskie oblicze Cesarstwa Rzymskiego.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @rotmeister 18 lipca 2017 22:04
19 lipca 2017 10:49

Bo ci Polacy są jak dzieci. Niczego nie rozumieją i ciągle trzeba ich pilnować, żeby tych wspaniałych osiągów dojrzałych polityków nie zepsuli. Chwila nieuwagi opiekunów i potem tylko te iskrzenia z powodu wzrostu napięcia międzynarodowego...

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @krzysztof-laskowski 19 lipca 2017 10:35
19 lipca 2017 10:57

Pogaństwo było już w samej nazwie: Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego. Taki trybalizm sprzeczny z powszechnością Kościoła. Ale w pewnym momencie nawet Habsburgowie się zagapili i nie zauważyli jak pod bokiem wyrasta im konkurencyjny twór Hochenzollernów. Dla nas wprawdzie mała pociecha, ale jak widać nawet ci "najmądrzejsi z władców" czasem popełniają błędy. A bywa, jak w przypadku Tudorów (abstrahując od tego, kto w tym rodzącym się Imperium rządził naprawdę, a patrząc tylko na gorączkowe działania Heńka VIII), że sprawę załatwia biologia w ciągu jednego pokolenia...

zaloguj się by móc komentować

bolek @jolanta-gancarz
19 lipca 2017 12:59

Kapitalne uzupełnienie!

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @jolanta-gancarz
19 lipca 2017 14:13

Horyzont historyczne znacznie urozmaicony skutkiem tego artykułu. Albrecht wiele uzyskał w ramach umowy lennej z 1525, ale chciał więcej, a może testował granice "poddaństwa lennego" qwobec wuja. No wiadomo że wuj to wuj, ale ten z kolei miękki taki to może jeszcze coś się da uuszczknąć prócz miejsca w senacie i ulg. Cytat z Relation of the State of Polonia Paytona (w trakcie tłumaczenia): "Książę żądał od króla trzech rzeczy, których mu odmówiono. Że król zrzeknie się swego prawa do bezpiecznego przejazdu przez terytorium Księcia. Że nie będzie odwołań od Księcia (w sprawie sądów książęcych – przyp. tłum.) do króla. Na co król odpowiedział, że to odwołanie poddanych i wasali do wyższego Pana jest właściwe zwierzchności, tak iż będąc odjętym, nie pozostawia żadnego podobieństwa wyższej władzy. Aby Książę miał głos w wyborze króla.

Na co on (Zygmunt August) odpowiedział za namową swej rady, że w Polsce zawsze przestrzegano tego, by prócz Senatorów królestwa, żaden człowiek tak wysokiej godności nie miał prawa do wyboru króla, i nawet Książę Mazowsza (chociaż królewskiej krwi polskiej), ani synowie króla (choć naturalni panowie królestwa) po śmierci swych ojców nie mieli wpływu ani głosu przy wyborze króla. Podobnie panowie Prus, poddani Korony, choć zabierali miejsce w Senacie jako Radcy królestwa, nie mieli tego prawa. Że powinien zadowolić się, zwłaszcza widząc Szlachtę królestwa, zwoływaną na wszelkich Sejmach i zgromadzeniach, że nic nie powinno być wnioskowane, co byłoby przeciwne prawu i zwyczajom królestwa. Że nie ma powodu do narzekania, kto mając miejsce w Radzie, Sejmie tego terytorium i ogólnych konwencjach, jest wykluczony z wyboru króla, widząc Książęta Cesarstwa, którzy mają głos w Cesarskich sejmach, a którzy nie mieszają się do wyboru Cesarza."

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @bolek 19 lipca 2017 12:59
19 lipca 2017 22:36

Bardzo dziekuję za uznanie.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Magazynier 19 lipca 2017 14:13
19 lipca 2017 22:43

No proszę! To dopiero z Paytona musimy się o takiej bezczelności polskiego lennika dowiadywać! Dobrze, że to przetłumaczyłeś i wrzuciłeś, bo to kolejne uzupełnienie. Widać, że upiorny Albrecht był jeszcze bardziej wyzywający wobec swojego królewskiego kuzyna, niż wobec wuja. No, ale odpowiedź Zygmunta Augusta, jeśli prawdziwa, jest wyjątkowo łagodna. Ciekawe z którego roku są te żądania?

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować